Cody Gakpo był o krok od sensacyjnej zmiany barw klubowych i przenosin do Manchesteru City. Choć Holender porozumiał się już z mistrzami Anglii w sprawie kontraktu indywidualnego, Liverpool ostatecznie zablokował całą operację. Włodarze z Anfield odrzucili wysoką ofertę finansową, a sam zawodnik zdecydował, że kontynuuje swoją karierę w czerwonej części Merseyside. To zamknęło trwającą tygodniami sagę, która mogła zakończyć się wzmocnieniem bezpośredniego rywala w walce o najwyższe cele.
Andoni Iraola zamierza teraz uczynić z Gakpo centralną postać swojego zespołu, co potwierdzają doniesienia Football Insider. Szkoleniowiec musi radzić sobie z brakiem klasycznego prawoskrzydłowego oraz kontuzją napastnika Hugo Ekitike. W tej sytuacji uniwersalność Holendra, który trafił do klubu z PSV Eindhoven za 37 milionów funtów, staje się dla trenera bezcenna. Gakpo udowodnił już w pierwszych meczach sezonu, że potrafi skutecznie łatać dziury w ataku, mogąc występować zarówno na obu skrzydłach, jak i jako zmiennik Alexandra Isaka.
Letnie okno transferowe w Liverpoolu było wyjątkowo niespokojne, a klub długo szukał wzmocnień na bokach pomocy. Według zagranicznych doniesień na celowniku znajdowali się Yankuba Minteh oraz Ismaila Sarr, jednak w obu przypadkach przeszkodą okazały się wygórowane żądania finansowe sprzedających. Za Sarra oczekiwano aż 75 milionów funtów, co doprowadziło do zerwania negocjacji. Ostatecznie na Anfield trafił Bradley Barcola z PSG, co początkowo sugerowało odejście Gakpo, ale Iraola szybko zweryfikował te założenia i postawił na zatrzymanie 27-latka.
Kibice Liverpoolu ze zrozumieniem przyjęli pozostanie zawodnika, obarczając winą za zamieszanie transferowe zarząd, który wystawił swoją gwiazdę na listę sprzedażową. Manchester City po fiasku rozmów z Liverpoolem nie czekał na rozwój wypadków i sfinalizował transfer Ilimana Ndiaye z Evertonu. Gakpo skupia się teraz wyłącznie na grze dla Iraoli, który publicznie zadeklarował pełne wsparcie dla swojego podopiecznego. Holender ma być rozwiązaniem problemów kadrowych w ofensywie, zwłaszcza że klub wciąż nie pozyskał nominalnego prawoskrzydłowego.
