Gabriel Jesus oficjalnie zamienił Arsenal na Barcelonę, podpisując trzyletni kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2028/2029. Brazylijski napastnik podczas swojej prezentacji potwierdził, że aby doprowadzić do tego transferu, musiał zaakceptować znaczną redukcję swojego dotychczasowego wynagrodzenia. To desperacki krok, który pokazuje, jak bardzo zależało mu na przeprowadzce do stolicy Katalonii po trudnym okresie w Londynie.
Jak informuje ESPN, oba kluby porozumiały się w sprawie kwoty odstępnego, która wraz z bonusami może wynieść 15 milionów euro. W umowie zawarto również klauzulę zapewniającą Arsenalowi procent od kolejnej sprzedaży zawodnika. Cała operacja nabrała tempa w ostatni weekend, gdy Barcelonie nie udało się pozyskać swojego głównego celu transferowego, Juliana Alvareza z Atletico Madryt. Jesus przyznał, że o zainteresowaniu Blaugrany dowiedział się zaledwie tydzień przed oficjalnym ogłoszeniem transakcji.
Powrót do marzeń sprzed dekady
Dla 29-letniego napastnika to powrót do tematu, który wydawał się zamknięty od dziesięciu lat, kiedy to po raz pierwszy miał szansę trafić na Camp Nou przed transferem do Manchesteru City. „To była szansa, której nie spodziewałem się otrzymać ponownie w wieku 29 lat” – wyznał Jesus, nawiązując do swoich młodzieńczych lat w Palmeiras. Piłkarz podkreślił, że finansowe poświęcenie było ceną, którą warto zapłacić za spełnienie marzeń, choć zaznaczył, że klub również musiał wykonać wysiłek, by sfinalizować negocjacje.
Sytuacja Jesusa w Arsenalu skomplikowała się po poważnej kontuzji więzadeł krzyżowych w 2025 roku, po której stracił miejsce w składzie na rzecz Kaia Havertza i Viktora Gyokeresa. Brazylijczyk zapewnia jednak, że jest już w pełni sił i gotowy do gry od zaraz. W zespole Hansiego Flicka ma wypełnić lukę po odejściu Roberta Lewandowskiego oraz Ferrana Torresa, stając się jedyną nominalną „dziewiątką” w kadrze naszpikowanej skrzydłowymi takimi jak Lamine Yamal czy Raphinha.
Nowy nabytek Barcelony nie przejmuje się rolą opcji rezerwowej po niepowodzeniu z Alvarezem, skupiając się wyłącznie na powrocie do regularnych występów. „To, co mnie boli, to sugestie, że nie jestem dobrym człowiekiem lub odsuwanie mnie od futbolu” – stwierdził stanowczo podczas konferencji. Po dwóch skomplikowanych latach w północnym Londynie, Jesus traktuje przenosiny do Hiszpanii jako nowy rozdział i szansę na udowodnienie swojej wartości w jednej z najsilniejszych lig świata.
