FC Lorient wyrasta na jeden z najbardziej intrygujących projektów w Ligue 1, ale zmiany mogą nie spodobać się kibicom. Amerykańskie konsorcjum Black Knight Football Club przejęło pełną kontrolę nad klubem. Jak donosi L’Équipe, zespół ma stać się sportowym laboratorium.
Model wieloklubowości zyskuje na sile, a Lorient zacieśnia więzi z Bournemouth. Bill Foley i jego grupa BKFC wykupili udziały od prezesa Loica Fery’ego, stając się jedynym akcjonariuszem. To oznacza powielenie schematu znanego ze Strasbourga i Chelsea. Brittany staje się zapleczem dla południowego wybrzeża Anglii, co potwierdziły już transfery Romaina Faivre’a oraz Eli Juniora Kroupiego. Teraz ta współpraca ma wejść na zupełnie nowy, bardziej systemowy poziom.
Wielkie czystki w strukturach klubu
Mimo że Lorient zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli i radzi sobie powyżej oczekiwań, w szatni i gabinetach panuje ogromna niepewność. Olivier Pantaloni oraz jego asystent Yannick Cahuzac najprawdopodobniej odejdą z klubu wraz z końcem wygasających kontraktów. Nowi właściciele nie zamierzają przedłużać z nimi współpracy, co otwiera drogę do całkowitego przemodelowania pionu sportowego. Zmiany dotkną również najwyższych szczebli zarządzania, gdzie Benoit Muller z Rennes zastąpi dotychczasowego dyrektora generalnego, Arnauda Tanguy.
Niejasna pozostaje przyszłość Laurenta Koscielny’ego, który pełni funkcję dyrektora sportowego. Klub aktywnie szuka nowej osoby na to stanowisko, co sugeruje, że były reprezentant Francji może stracić pracę. Amerykanie chcą mieć w Lorient zaufanych ludzi, którzy zrealizują wizję ścisłej kooperacji z Bournemouth. Projekt zakłada, że francuski zespół będzie służył do ogrywania zawodników i testowania rozwiązań, które docelowo mają przynieść korzyści w Premier League. To koniec autonomii klubu z Bretanii.
