Francja wyrasta na faworyta w starciu z Paragwajem, ale rywale z Ameryki Południowej przyjechali na ten turniej z misją, która wykracza poza sport. Jak donoszą media, droga ich zawodników do 1/8 finału była usłana dramatami, które teraz przekuwają w niespotykaną determinację.
Niezwykłą postacią w kadrze jest Orlando Gill. Bramkarz San Lorenzo jeszcze niedawno grał w amatorskich ligach, a jego życie było walką o przetrwanie. „Orlando sprzedał część swojego sprzętu, abyśmy mieli co jeść” – wyznała jego żona po debiucie męża w kadrze. W tym samym czasie ich syn walczył o życie, a Gill, mimo braku zaufania w rodzimej lidze, wyjechał do Argentyny, gdzie dzięki problemom finansowym klubu i kontuzjom rywali, stał się numerem jeden.
Równie poruszająca jest historia Roberto Fernándeza, znanego jako „Gatito”. Doświadczony golkiper Cerro Porteño niemal zakończył karierę przez kontuzję kolana. „Chodziłem na mecze Botafogo, by oglądać kolegów. Oni wychodzili na boisko, a ja szedłem do łazienki płakać. Nie widziałem światła w tunelu” – wspominał Fernández. Gdy w końcu wrócił, natychmiast złamał bark, ale mimo to zdołał wrócić do reprezentacji po czterech latach nieobecności.
Kapitan, który oddałby wszystko za mundial
Liderem defensywy jest Gustavo Gómez z Palmeiras, uznawany za jednego z najlepszych obrońców w Ameryce Południowej. Jego determinacja stała się legendarna, gdy publicznie zadeklarował: „Oddałbym wszystkie tytuły w mojej karierze, aby zagrać na mundialu z Paragwajem”. Po 13 latach starań w końcu dopiął swego. Obok niego wystąpi Omar Alderete z Sunderlandu, który w eliminacjach zasłynął strzeleniem zwycięskiego gola w meczu przeciwko Argentynie.
Środek pola należy do Andrésa Cubasa z Vancouver Whitecaps. Choć mierzy zaledwie 166 cm, jest nazywany sercem i płucami zespołu. Co ciekawe, Cubas o mało nie stracił szansy na występy w kadrze przez nietypowy incydent – wyprał swój paszport w kieszeni spodni, przez co dokument stał się bezużyteczny. Teraz, wraz z Braianem Ojedą, zapowiada walkę o najwyższe cele. „Nie jedziemy tam tylko po to, by dopełnić liczby. Będziemy walczyć o tytuł” – zapowiedział Ojeda.
