Real Madryt wyrasta na głównego gracza w wyścigu o podpis Riccardo Calafioriego oraz Mylesa Lewisa-Skelly’ego z Arsenalu. Jak donosi Fichajes, Florentino Perez uznał wzmocnienie lewej obrony za absolutny priorytet na nadchodzące lato. Hiszpański gigant musi reagować na problemy kadrowe, które skomplikowały sytuację w defensywie zespołu z Madrytu.
Sytuacja w szatni Królewskich jest trudna, ponieważ Ferland Mendy doznał kolejnej kontuzji i będzie pauzował przez wiele miesięcy. Dodatkowo Alvaro Carreras notuje wyraźny spadek formy, co zmusza klub do poszukiwań na rynku transferowym. Calafiori znajduje się na radarze Pereza od dawna, a jego cena może wynieść nawet 60 milionów euro. Włoch jest ceniony za uniwersalność, bo potrafi grać zarówno na boku, jak i w środku obrony, co idealnie wpisuje się w potrzeby Realu.
Gigantyczne żądania Arsenalu za młody talent
Drugą opcją jest Myles Lewis-Skelly, jednak tutaj przeszkodą mogą być finanse. Arsenal wycenia swojego wychowanka na 100 milionów euro, co stanowi ogromne wyzwanie nawet dla budżetu Realu Madryt. Choć wcześniej spekulowano o sprzedaży Anglika w celu podreperowania budżetu, jego ostatnie występy w półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt zmieniły postrzeganie zawodnika w oczach Mikela Artety. Londyńczycy czują się bezpiecznie, ponieważ piłkarz podpisał latem długoterminowy kontrakt.
Na liście życzeń Realu Madryt widnieje także Nathaniel Brown z Eintrachtu Frankfurt, ale to gracze Arsenalu są głównymi celami transferowymi. Florentino Perez czeka na odpowiedni moment, aby otworzyć negocjacje z angielskim klubem. Mikel Arteta nie chce tracić kluczowych ogniw swojej defensywy, zwłaszcza Calafioriego, który odgrywa istotną rolę w jego taktycznych planach na przyszły sezon. Real Madryt musi zdecydować, czy wydać fortunę na jednego z graczy Kanonierów.
