Inżynierowie podjęli ostateczną decyzję przed domowym wyścigiem o Grand Prix Włoch. Ferrari wprowadzi nową jednostkę napędową, wykorzystując specjalny system ADUO, który pozwala na nadprogramowe poprawki silnika.
Zespół prowadzony przez Enrico Gualtieriego otrzymał zielone światło na wdrożenie zmian w komorze spalania oraz turbosprężarce. Według prognoz nowa specyfikacja ma zapewnić wzrost mocy o 15 koni mechanicznych, co pozwoli o połowę zmniejszyć dystans do jednostek Mercedesa. Dodatkowe wsparcie zapewni nowe paliwo od Shell oraz specjalna wersja tylnego skrzydła o nazwie Macarena, która ma zminimalizować opór powietrza na szybkim torze Monza. Ferrari musi szukać radykalnych rozwiązań, ponieważ po ostatnich dwóch rundach bez podium strata do Mercedesa w klasyfikacji konstruktorów urosła do 87 punktów. Włosi liczą na to, że inna charakterystyka oddawania momentu obrotowego i lepsza dystrybucja energii elektrycznej pozwolą im nawiązać walkę z czołówką.
Sytuacja Ferrari w kontekście walki o zwycięstwo w Monzy wydaje się korzystniejsza ze względu na problemy rywali. Mercedes potwierdził już, że Kimi Antonelli zostanie przesunięty na koniec stawki za wymianę całej jednostki napędowej. Zespół chce wykorzystać to osłabienie, by przełamać fatalną passę na własnym terenie – w ostatnich 19 edycjach wyścigu o GP Włoch gospodarze triumfowali zaledwie trzy razy. Dodatkową motywacją dla kierowców ma być specjalne malowanie bolidów, przygotowane dla uczczenia sukcesów Michaela Schumachera w barwach włoskiej stajni.
Decyzja o wprowadzeniu poprawek zapadła po tym, jak FIA oficjalnie uznała silnik Ferrari za słabszy o ponad 4 procent od jednostek Red Bulla i Mercedesa.
