Ferrari blokuje zmiany w F1. Hamilton i Leclerc nie chcą słyszeć o nowych przepisach

Jarosław ZającJarosław Zając
14 marca 2026 15:05
Ferrari blokuje zmiany w F1. Hamilton i Leclerc nie chcą słyszeć o nowych przepisach
Źródło: autosport.com

Ferrari wyrasta na głównego hamulcowego zmian w przepisach dotyczących startów w Formule 1. Włoski zespół jako jeden z nielicznych przewidział trudności wynikające z usunięcia systemu MGU-H i dostosował swój projekt silnika do nowych realiów. Teraz, gdy rywale tacy jak Max Verstappen czy Kimi Antonelli zaliczają fatalne odejścia z linii startowej, stajnia z Maranello twardo broni swojego interesu. FIA potrzebuje zdecydowanej większości głosów, by wprowadzić korekty, ale ekipa Freda Vasseura nie zamierza ustąpić.

Kluczem do sukcesu Ferrari ma być zastosowanie mniejszej turbosprężarki. Choć takie rozwiązanie ogranicza moc maksymalną, pozwala na szybsze rozkręcenie turbiny przy niskich obrotach, co jest kluczowe przy ruszaniu z miejsca bez elektrycznego wspomagania. Inżynierowie z Włoch postawili na ten element, podczas gdy inne ekipy skupiły się na czystej mocy, lekceważąc ostrzeżenia o skomplikowaniu procedur startowych. Efekt jest widoczny gołym okiem: samochody Ferrari ruszają sprawniej i stabilniej od konkurencji.

Hamilton i Leclerc murem za decyzją inżynierów

Charles Leclerc i Lewis Hamilton jednoznacznie odrzucają argumenty o rzekomym niebezpieczeństwie. Monakijczyk twierdzi, że choć trafienie w optymalne okno startowe jest trudniejsze, to z czasem inne zespoły znajdą własne rozwiązania. Hamilton dodaje, że obecna sytuacja czyni wyścigi bardziej ekscytującymi, bo identyczne starty wszystkich kierowców są po prostu nudne. Brytyjczyk podkreśla, że Ferrari podjęło świadome decyzje projektowe, które teraz procentują na torze, dając im zasłużoną przewagę nad resztą stawki.

Mimo incydentów w Australii i Chinach, gdzie niektórzy kierowcy niemal stanęli w miejscu, FIA ma związane ręce. George Russell przyznał, że Mercedes znalazł już pewne obejścia problemów, a trudności wynikają raczej ze specyfiki opon i nawierzchni niż z wad konstrukcyjnych zagrażających życiu. Jeśli słabe starty pozostaną jedynie kwestią sportową, a nie kwestią bezpieczeństwa, Ferrari utrzyma swój przywilej. Zespół stoi na stanowisku, że rywale znali zasady gry od początku i nie mogą teraz wymuszać zmian tylko dlatego, że gorzej odrobili lekcje.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!