Fermin Lopez notuje wejście w sezon, które wprawiło hiszpańskich ekspertów w osłupienie. Po powrocie z kontuzji 23-letni pomocnik stał się motorem napędowym Barcelony, co natychmiast przełożyło się na odważne deklaracje dotyczące jego rynkowej wartości.
Dziennikarz Radio Marca, David Sanchez, ogłosił publicznie, że Fermin Lopez jest obecnie wart co najmniej 150 milionów euro. To drastyczny skok w porównaniu do poprzedniego roku, kiedy ten sam dziennikarz informował o ofercie Chelsea opiewającej na 40 milionów euro. Sanchez stawia wychowanka Dumy Katalonii w jednym rzędzie z takimi postaciami jak Lamine Yamal, Pedri czy Rodri, sugerując, że fani powinni postrzegać go jako jeden z najcenniejszych aktywów w talii Hansiego Flicka. Choć kwota ta jest subiektywną oceną dziennikarza, a nie oficjalną ceną wywoławczą klubu, pokazuje, jak mocno zmieniła się percepcja zawodnika po jego ostatnich występach.
Statystyki Hiszpana z początku kampanii 2026/27 są bezlitosne dla rywali. W zaledwie czterech spotkaniach Lopez zdobył cztery bramki i zaliczył dwie asysty, co bezpośrednio przyczyniło się do kompletu zwycięstw Barcelony i pozycji lidera La Liga. Szczególne uznanie wzbudził jego występ przeciwko Athletic Club, który potwierdził, że zawodnik w pełni odzyskał sprawność po urazie. Kontuzja odniesiona pod koniec ubiegłego sezonu wykluczyła go z udziału w mistrzostwach świata, co sam piłkarz określił mianem najgorszego momentu w swojej dotychczasowej karierze.
Według zagranicznych doniesień obecna forma Lopeza czyni go pewniakiem do gry nie tylko w klubie, ale i w reprezentacji Hiszpanii. David Sanchez porównuje sytuację pomocnika do głośnych ruchów transferowych na rynku, przywołując reakcje kibiców Atletico Madryt na wycenę Juliana Alvareza. Na ten moment żadna nowa propozycja z Premier League nie wpłynęła do biur na Camp Nou, jednak utrzymanie tak wysokiej skuteczności może zmusić potencjalnych kupców do wyłożenia rekordowych sum. Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka kontynuuje zwycięską passę, a Fermin Lopez wyrasta na postać, bez której trudno wyobrazić sobie wyjściową jedenastkę.
