Władze Barcelony, wspólnie z nowym trenerem Hansim Flickiem, planują spokojne lato. Strategia na nadchodzące miesiące zakłada ograniczenie transferów do niezbędnego minimum, z naciskiem na utrzymanie kluczowych zawodników i dalsze promowanie talentów z akademii La Masia.
Boki obrony bez wzmocnień
Jedną z pozycji, które od dłuższego czasu budziły najwięcej wątpliwości, były boki defensywy. Jeszcze kilka miesięcy temu hiszpańskie media spekulowały, że Barcelona aktywnie szuka wzmocnień w tych sektorach. Sam Flick miał początkowo zaznaczyć, że szczególnie prawa obrona wymaga wzmocnienia.
Jednak – jak informuje dziennik „SPORT” – niemiecki szkoleniowiec zmienił zdanie. Z przebiegu sezonu jest zadowolony z postawy zawodników już obecnych w kadrze i uznał, że dalsze poszukiwania są zbędne.
Balde, Koundé i młodzież wystarczą?
Na lewej stronie obrony pierwszym wyborem pozostał Alejandro Balde, a jego zmiennikiem był Gerard Martin. Z kolei po prawej stronie regularnie grał Jules Koundé, który był dla Flicka podstawowym zawodnikiem na tej pozycji.
Barcelona przez moment łączona była z transferem Jeremy’ego Frimponga z Bayeru Leverkusen – zawodnika z atrakcyjną klauzulą odstępnego wynoszącą 37 milionów euro. Jednak silne zainteresowanie ze strony Liverpoolu oraz rosnące wymagania finansowe sprawiły, że operacja ta przestała być priorytetem.
Obecnie Flick wierzy, że ma do dyspozycji wystarczająco silną obsadę pozycji prawego obrońcy, którą uzupełniają również Hector Fort i Eric Garcia.
Choć klub nie wyklucza transferu bocznego obrońcy w przypadku wyjątkowej okazji rynkowej, jak dotąd żaden kandydat nie spełnił oczekiwań sportowych i finansowych. Zarówno Hansi Flick, jak i dyrektor sportowy Deco uważają, że obecna kadra prezentowała dobry poziom i nie ma potrzeby dokonywania gwałtownych zmian.
