Pozycja w ekstraklasowej tabeli Motoru Lublin wskazuje na to, że podopieczni trenera Mateusza Stolarskiego może spać spokojnie? Okazuje się, że nie do końca.
Ósma lokata i 39 punktów na koncie — na pierwszy rzut oka Motor Lublin ma za sobą solidny sezon i może jedynie przyglądać się innym w walce o ligowy byt. Rzeczywistość jest jednak mniej komfortowa, niż wskazuje miejsce w tabeli.
Najnowsze dane pokazują, że przy zerowym dorobku punktowym w końcówce sezonu i niekorzystnym układzie wyników w innych meczach podopieczni trenera Mateusza Stolarskiego mogą teoretycznie znaleźć się jeszcze w strefie spadkowej. Żeby pozbyć się tego widma, Lublinianie potrzebują jeszcze przynajmniej jednego punktu. Tylko tyle — ale też aż tyle, biorąc pod uwagę to, co czeka ich w kolejnych tygodniach.
Trudno wyobrazić sobie bardziej wymagający zestaw rywali na finiszu sezonu. Motor zaczyna od starcia z Widzewem Łódź — zespołem, który z nożem na gardle walczy o utrzymanie i nie może sobie pozwolić na żadne „uprzejmości". Następnie do Lublina przyjedzie Lech Poznań, lider tabeli bijący się o mistrzostwo Polski i niemogący marnotrawić żadnych punktów w tej fazie rozgrywek. Kolejny mecz to wyjazd do Płocka, gdzie Wisła — zajmująca wysoką pozycję w tabeli i mająca realne szanse na europejskie puchary — będzie potrzebowała wygranej.
W przedostatniej kolejce Motor podejmie Cracovię, której nieprzewidywalność pod wodzą nowego trenera stanowi osobną niewiadomą. Sezon piłkarze Motoru zakończą natomiast wyjazdowym starciem z Legią Warszawa.
Pięć meczów, pięciu rywali z własną, poważną stawką — i Motor, który teoretycznie gra o nic, a praktycznie musi wywalczyć chociaż jeden punkt, żeby sezon zakończyć bez nerwów. Dla jego rywali to sygnał, że ta ekipa wcale nie będzie walczyła tylko o przysłowiową pietruszkę.
