Daniel Altmaier kończy występy w tegorocznych turniejach wielkoszlemowych z bilansem, który trudno racjonalnie wytłumaczyć. Niemiecki tenisista, znany z ogrywania światowej czołówki, w 2026 roku nie zdołał wygrać ani jednego spotkania w imprezach najwyższej rangi.
To zaskakujący zjazd formy zawodnika, który jeszcze na początku sezonu przebił się do czołowej pięćdziesiątki rankingu ATP. Altmaier ma w swoim dorobku zwycięstwa nad takimi gwiazdami jak Jannik Sinner, Andrey Rublev czy Alexander Zverev, a w tym roku potrafił wyeliminować Daniiła Miedwiediewa w Halle. Mimo to, w najważniejszych momentach sezonu Niemiec całkowicie zawodził, stając się jednym z zaledwie sześciu graczy w tourze, którzy nie zaznali smaku wielkoszlemowego zwycięstwa w ostatnich miesiącach.
Czarna seria od Melbourne po Nowy Jork
Pasmo niepowodzeń rozpoczęło się w Australii, gdzie Marin Cilić odprawił Niemca w trzech setach. Najbliżej przełamania Altmaier był podczas Roland Garros, jednak po morderczej, pięciosetowej batalii uległ Felixowi Auger-Aliassime w tie-breaku decydującej partii. Późniejsze porażki z Alexem Molcanem na Wimbledonie oraz Zacharym Svajdą podczas US Open przypieczętowały jego fatalny dorobek, w którym widnieją zaledwie cztery wygrane sety w całym roku wielkoszlemowym.
Zapaść w najważniejszych turniejach roku ma swoje bolesne konsekwencje w zestawieniu najlepszych tenisistów świata. Altmaier, który dwukrotnie w karierze docierał do czwartej rundy French Open, wypadł już z pierwszej pięćdziesiątki rankingu i obecnie zajmuje 67. miejsce. Przed nim ostatnie miesiące sezonu, w których będzie musiał szukać punktów, by zatrzymać postępujący spadek i odzyskać pewność siebie po serii dotkliwych porażek.
