James Sands wypada z gry na długie miesiące. Amerykański pomocnik St. Pauli przeszedł operację, która najprawdopodobniej wyklucza go z występów do końca sezonu 2024/25. To ogromny cios dla beniaminka Bundesligi.
Fatalny w skutkach okazał się ostatni bezbramkowy remis z Eintrachtem Frankfurt. To właśnie w tym starciu 25-letni zawodnik doznał urazu kostki, który zmusił lekarzy do podjęcia decyzji o interwencji chirurgicznej. Choć klub z Hamburga nie podał dokładnej daty powrotu Amerykanina, sytuacja jest jasna. Do końca rozgrywek zostało tylko dziewięć kolejek, więc szanse na ponowne pojawienie się Sandsa na boisku w tej kampanii są bliskie zeru. Piłkarz ma za sobą trudną przeszłość medyczną, bo w poprzednim roku również stracił ostatnie trzy miesiące rywalizacji.
Kluczowe ogniwo St. Pauli znika z pola widzenia
Sands był w tym sezonie fundamentem drużyny prowadzonej przez trenera Kiezkicker. Wystąpił w 24 z 25 ligowych meczów, co potwierdzało słuszność decyzji o przedłużeniu jego wypożyczenia z New York City FC. Włodarze klubu latem zaryzykowali, stawiając na gracza nękanego wcześniej kontuzjami, a ten odpłacał się regularną grą i solidną formą. Teraz sztab szkoleniowy musi szukać nowego rozwiązania w środku pola, tracąc zawodnika, który ma na koncie 14 występów w narodowych barwach USA. To trudny moment dla całego zespołu w decydującej fazie Bundesligi.
Kontuzja ostatecznie przekreśla też marzenia piłkarza o powrocie do kadry narodowej prowadzonej przez Mauricio Pochettino. Sands ostatni raz otrzymał powołanie w październiku, a w całym 2025 roku zaliczył tylko jeden występ w reprezentacji. Jego szanse na wyjazd na mistrzostwa świata już wcześniej oceniano jako minimalne, a obecny uraz i długa rehabilitacja definitywnie zamykają ten temat. Teraz 25-latek musi skupić się wyłącznie na powrocie do zdrowia, podczas gdy jego koledzy z St. Pauli będą radzić sobie bez swojego podstawowego pomocnika w walce o utrzymanie.
