Barcelona zmaga się z kolejnym ciosem po przerwie reprezentacyjnej, który media określają mianem wirusa FIFA. Raphinha doznał kontuzji podczas towarzyskiego meczu Brazylii z Francją. Kataloński klub oficjalnie potwierdził najgorszy scenariusz dla sztabu szkoleniowego.
Badania medyczne wykazały uraz prawego ścięgna podkolanowego, co wyklucza skrzydłowego z gry na najbliższe pięć tygodni. To wyjątkowo bolesna wiadomość, ponieważ Brazylijczyk już dwukrotnie w tym sezonie leczył tę samą okolicę, co kosztowało go dwa miesiące przerwy. Hansi Flick musi teraz układać plan na najważniejszą fazę rozgrywek bez swojego podstawowego zawodnika, który opuści aż dziewięć nadchodzących spotkań w barwach Dumy Katalonii.
Długa lista nieobecności i walka z czasem
Lista meczów, w których zabraknie Raphinhi, jest porażająca dla kibiców z Camp Nou. Piłkarz nie pomoże drużynie w obu ćwierćfinałowych starciach Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt. W lidze hiszpańskiej opuści natomiast konfrontacje z Atletico, Espanyolem, Celtą Vigo, Getafe oraz Osasuną. Jeśli Barcelona awansuje do półfinału europejskich pucharów, tam również będzie musiała radzić sobie bez niego. Klub otrzyma co prawda rekompensatę finansową od FIFA, ale nie rozwiązuje to problemów kadrowych trenera.
Sztab medyczny Barcelony wyznaczył już konkretny cel powrotu zawodnika na boisko. Jest nim wielkie El Clasico zaplanowane na początek maja. Jeśli rehabilitacja przebiegnie zgodnie z planem, Raphinha rozegra zaledwie cztery spotkania przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata 2026. Oprócz starcia z Realem Madryt byłyby to mecze ligowe przeciwko Betisowi i Valencii oraz potencjalny finał Ligi Mistrzów pod koniec maja. Obecnie Hansi Flick musi pogodzić się ze stratą lewoskrzydłowego w najbardziej newralgicznym punkcie kampanii.
