Getafe wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o europejskie puchary po pewnym zwycięstwie 3:1 nad RCD Mallorca. Jak donoszą media z Coliseum, gospodarze bezlitośnie wykorzystali błędy debiutantów w zespole gości. Jose Bordalas jest teraz o krok od wprowadzenia klubu do pucharów po raz drugi w swojej karierze trenerskiej w tym zespole.
Kluczowym momentem meczu okazały się pomyłki młodego lewego obrońcy Luisa Orejueli. Najpierw nieudane wybicie pozwoliło 38-letniemu Allanowi Nyomowi wypracować gola dla Martina Satriano. Później brak komunikacji między Orejuelą a Martinem Valjentem skończył się kuriozalnym lobem nad własnym bramkarzem. Satriano tylko dopełnił formalności, pakując piłkę do pustej siatki. Mallorca mimo ambitnych prób Vedata Muriqiego, który trafił w poprzeczkę, nie potrafiła odzyskać rytmu w starciu z twardo grającym rywalem.
Walka o Europę i widmo spadku
W drugiej połowie Zaid Romero podwyższył na 3:0, a szybka odpowiedź Omara Mascarella nie zmieniła już losów spotkania. Getafe ma teraz cztery punkty przewagi nad Realem Sociedad w walce o siódme miejsce dające prawo gry w Conference League. Sytuacja Mallorki jest dramatyczna. Zespół Martina Demichelisa spadł na 17. pozycję i utrzymuje się nad strefą spadkową tylko dzięki lepszemu bilansowi bramek, czekając na czwartkowy wynik Girony.
W najbliższy weekend Getafe pojedzie do Elche, by umocnić swoją pozycję w górze tabeli. Mallorca natomiast uda się do Walencji na mecz z Levante, gdzie każdy błąd może kosztować ich miejsce w LaLiga. Drużyna z wysp opuszczała Coliseum z poczuciem bezsilności, oddając punkty po dwóch rażących błędach własnej defensywy. Walka o utrzymanie i puchary wchodzi w decydującą fazę, a margines błędu dla obu ekip praktycznie przestał istnieć.
