Ecclestone miażdży Hornera: '50-latek zachowujący się jak 20-latek'. Co się naprawdę stało w Red Bullu?

Jarosław ZającJarosław Zając
14 lipca 2025 17:11
Ecclestone miażdży Hornera: '50-latek zachowujący się jak 20-latek'. Co się naprawdę stało w Red Bullu?

Świat Formuły 1 wciąż nie może otrząsnąć się po szokującym zwolnieniu Christiana Hornera z funkcji szefa zespołu Red Bull Racing. Po 20 latach na stanowisku, Brytyjczyk został usunięty "ze skutkiem natychmiastowym", co wywołało lawinę spekulacji w padoku F1. Bernie Ecclestone, były szef Formuły 1 i wieloletni znajomy Hornera, nie gryzł się w język komentując całą sytuację w rozmowie z "The Telegraph".

W skrócie:

  • Bernie Ecclestone twierdzi, że Horner "zachował się jak idiota" w związku z aferą sprzed 18 miesięcy
  • Były szef F1 krytykuje sposób, w jakim Red Bull zwolnił Hornera - "jakby kogoś zamordował"
  • Ecclestone rozmawiał z Hornerem dwa dni przed zwolnieniem i ten nie miał pojęcia o nadchodzącym rozstaniu

Ecclestone: "50-latek, który myślał, że ma 20 lat"

Ecclestone nie szczędził ostrych słów pod adresem Hornera, szczególnie odnosząc się do afery sprzed 18 miesięcy, kiedy to szef Red Bulla został oskarżony o niewłaściwe zachowanie wobec pracownicy zespołu.

"Christian zachował się jak idiota 18 miesięcy temu. Był 50-latkiem, który myślał, że ma 20 lat, że jest jednym z chłopaków" - stwierdził 94-letni Ecclestone, który jednak nie powstrzymał się również od krytyki kobiety zamieszanej w sprawę: "Jeśli dziewczyna jest tak oburzona zalotami, to dlaczego po prostu nie powie: 'Przestań!'?"

Zdaniem byłego szefa F1, afera ta pomogła niektórym siłom wewnątrz koncernu Red Bull w wewnętrznej walce o władzę.

"Byli ludzie, którzy uważali, że uchodzi mu wszystko na sucho, jakby to nie był tor Red Bull Ring, tylko Christian Horner Ring" - zauważył Ecclestone.

Dodał również, że dopóki Horner odnosił sukcesy, wiele mu wybaczano, ale w kryzysie niektórzy zaczęli myśleć: "Ja mógłbym lepiej wykonywać tę pracę".

Kluczowa rola śmierci Dietricha Mateschitza

Bernie Ecclestone wiąże problemy Hornera również ze śmiercią założyciela Red Bulla, Dietricha Mateschitza. Według Brytyjczyka, Horner zawsze prowadził zespół jako dyrektor generalny, z ambicją trzymania wszystkich lejców w swoich rękach.

"Nie możesz zarządzać tylko częściowo. Potrzeba kogoś, kto włącza i wyłącza światło. I to był on. Ale w pewnym momencie ludzie powiedzieli: 'Chwileczkę...'" - tłumaczy Ecclestone, sugerując, że po śmierci Mateschitza pozycja Hornera zaczęła słabnąć.

"Musiał zrobić coś drastycznego"

Najbardziej zaskakujący dla Ecclestone'a był sposób, w jaki Red Bull rozstał się z Hornerem. "Dlaczego nie powiedzieć:

'Chodź, Christian, usiądź. Załatwimy to porządnie.' Zamiast tego natychmiastowe zwolnienie - jakby kogoś zamordował" - oburzał się były szef F1.

Ecclestone zdradził również, że rozmawiał z Hornerem jeszcze w poniedziałek po Grand Prix Silverstone, czyli zaledwie dwa dni przed jego zwolnieniem - i nic nie wskazywało na nadchodzące rozstanie. "To była całkiem normalna rozmowa o Maxie Verstappenie. Nic w kierunku zwolnienia" - wspomina.

Jednoznaczne sformułowanie "ze skutkiem natychmiastowym" prowadzi Ecclestone'a do jednoznacznego wniosku: "Musiał zrobić coś, co było wystarczająco drastyczne, żeby zostać tak wyrzuconym".

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!