Inter Mediolan wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Curtisa Jonesa, 25-letniego pomocnika Liverpoolu. Jak donoszą media, dyrektor sportowy włoskiego klubu Piero Ausilio oficjalnie potwierdził, że Nerazzurri bacznie obserwują sytuację Anglika. To wyznanie stawia przyszłość wychowanka The Reds pod dużym znakiem zapytania.
Sytuacja Jonesa na Anfield jest skomplikowana, mimo że w ostatnim sezonie rozegrał aż 49 spotkań i spędził na boisku ponad 2800 minut. Choć wcześniej spekulowano o jego niezadowoleniu z pracy pod wodzą Arne Slota, Holender został zwolniony, a jego miejsce zajął Andoni Iraola. Mimo tej zmiany, pomocnik wchodzi w ostatni rok kontraktu, co zmusza władze Liverpoolu do podjęcia radykalnych kroków. Klub nie może pozwolić sobie na kolejną stratę za darmo.
Rozbieżności finansowe blokują wielki ruch
Główną przeszkodą w realizacji transferu są obecnie finanse. Liverpool wycenia swojego zawodnika na około 40 mln euro, podczas gdy Inter Mediolan jest gotowy wyłożyć maksymalnie 20–25 mln euro. Christian Chivu widzi w Jonesie priorytetowy cel transferowy, ale Włosi nie zamierzają przepłacać. Sprzedaż Jonesa byłaby dla Anglików czystym zyskiem ze względu na jego status wychowanka, co ma ogromne znaczenie dla klubowych finansów w obliczu ostatnich darmowych odejść.
Piero Ausilio w rozmowie z Paulem Joyce’em przyznał wprost, że Inter nie ukrywa swojego zainteresowania i czeka na rozwój wydarzeń. Wcześniejsze doniesienia sugerowały, że włoski klub kontaktował się już z otoczeniem piłkarza w styczniu. Liverpool stoi pod ścianą, bo po utracie takich graczy jak Trent Alexander-Arnold, Ibrahima Konate, Andrew Robertson czy Mohamed Salah bez kwoty odstępnego, odejście Jonesa na podobnych zasadach byłoby potężnym ciosem wizerunkowym i ekonomicznym.
