Iga Świątek została zmuszona do kreczu w meczu trzeciej rundy turnieju Madrid Open przeciwko Ann Li. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa opuściła kort Manolo Santana Stadium we łzach przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3. Powodem nagłej decyzji był wirus, który odebrał Polce energię i stabilność niezbędną do kontynuowania gry na najwyższym poziomie.
Polska tenisistka przyznała, że od dwóch dni czuła się fatalnie, a jej stan zdrowia gwałtownie się zmieniał. Przed podjęciem decyzji o wycofaniu się z meczu, Świątek skorzystała z przerwy medycznej, podczas której lekarz turniejowy sprawdził jej parametry życiowe. Zawodniczka wspomniała o wirusie krążącym w szatni, który sprawił, że w sobotę czuła się całkowicie pozbawiona sił, mimo nadziei na szybki powrót do zdrowia.
Rankingowe trzęsienie ziemi po porażce w Madrycie
Wczesne odpadnięcie z turnieju ma poważne konsekwencje dla pozycji Polki w zestawieniu WTA. Świątek broniła 390 punktów za ubiegłoroczny półfinał, a za tegoroczny występ otrzymała jedynie 65 oczek. Oznacza to stratę 325 punktów, co daje jej obecnie 6 948 punktów w rankingu na żywo. Choć chwilowo awansowała na trzecie miejsce, jej sytuacja zależy teraz od wyników najgroźniejszych rywalek, które mogą ją wyprzedzić.
Bezpośrednie zagrożenie stanowią Coco Gauff oraz Jessica Pegula. Gauff odzyska trzecią lokatę, jeśli zdoła awansować do półfinału madryckich zawodów. Z kolei Pegula, która przed turniejem traciła do Polki ponad tysiąc punktów, może wyprzedzić Świątek w przypadku końcowego triumfu w całym turnieju. Amerykanka potrzebuje tytułu WTA 1000, aby zgromadzić 7 071 punktów i zepchnąć byłą liderkę rankingu na niższą pozycję.
