Coco Gauff wygrała niewiarygodne starcie w trzeciej rundzie turnieju w Madrycie. Trzecia rakieta świata pokonała Soranę Cirsteę 4:6, 7-5, 6-1, choć jej stan fizyczny w trakcie meczu był fatalny. Amerykanka zmagała się z wirusem żołądkowym, który zmusił ją do wymiotowania bezpośrednio na korcie stadionu Manolo Santana.
Problemy zdrowotne Gauff nie były jedynym wyzwaniem, z jakim musiała się zmierzyć tego dnia. W pierwszym secie Sorana Cirstea zgłaszała pretensje do sędziego Kadera Nouniego, oskarżając sztab Amerykanki o niedozwolony coaching. Rumunka twierdziła, że okrzyki trenerów dotyczące taktyki i konkretnych uderzeń są irytujące i przeszkadzają jej w grze. Arbiter uciął jednak dyskusję, twierdząc, że nie słyszy żadnych niedozwolonych instrukcji płynących z boksu zawodniczki.
Walka z wirusem i interwencja lekarza
W drugim secie sytuacja stała się krytyczna, gdy Gauff zaczęła wymiotować. Na korcie pojawił się lekarz, który musiał sprawdzić ciśnienie krwi tenisistki. Mimo że Amerykanka trzykrotnie traciła przełamanie w tej partii, zdołała odwrócić losy spotkania. Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa przyznała później, że po zwymiotowaniu poczuła się nieco lepiej i za wszelką cenę chciała uniknąć kolejnego wycofania się z turnieju, co spotkało ją niedawno w Indian Wells.
Turniej w Madrycie zmaga się z prawdziwą plagą zachorowań, którą Gauff nazwała wirusem madryckim. Z zawodów z powodu infekcji wycofały się już takie gwiazdy jak Madison Keys czy Marin Cilic, a Iga Świątek poddała swój mecz w trzeciej rundzie. Kolejną rywalką Amerykanki będzie Linda Noskova, która awansowała do 1/16 finału bez gry, ponieważ jej przeciwniczka, Liudmila Samsonova, również zachorowała.
