Szalone emocje towarzyszyły 26. kolejce LaLiga. Atletico Madryt wyrwało zwycięstwo w doliczonym czasie gry, a Real Betis zremisował z Sevillą, mimo że prowadził już dwoma golami.
Real Betis przeżył prawdziwy koszmar w starciu z Sevillą podczas El Gran Derbi. Gospodarze kontrolowali sytuację do przerwy, prowadząc 2:0 po trafieniach Antony'ego oraz zimowego nabytku, Alvaro Fidalgo. Po zmianie stron Sevilla rzuciła się jednak do odrabiania strat. Bramki Alexii Sanchez i Isaaca Romero sprawiły, że prestiżowe starcie na La Cartuja zakończyło się podziałem punktów. Betis stracił szansę na umocnienie się w czołówce, a ich przewaga nad goniącą Celtą Vigo stopniała do zaledwie trzech punktów.
Atletico Madryt uniknęło kolejnej wpadki dzięki błyskowi rezerwowego. W wyjazdowym meczu przeciwko Realowi Oviedo to gospodarze kreowali groźniejsze okazje, ale Los Colchoneros przetrwali napór rywala. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Julian Alvarez trafił do siatki. Argentyńczyk zapewnił swojej drużynie komplet punktów w Asturii. Z kolei Real Sociedad skromnie pokonał Mallorcę 1:0 po golu Carlosa Solera, budując formę przed rewanżem w półfinale Pucharu Króla.
W dolnych rejonach tabeli kluczowe zwycięstwo odniosło Levante, które pokonało Alaves 2:0. Choć goście grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Victora Parady, Carlos Espi złamał ich opór dopiero w 88. minucie, a w doliczonym czasie dołożył drugą bramkę. Valencia oddaliła się od strefy spadkowej na pięć punktów po wygranej 1:0 z Osasuną. Jedyną bramkę z rzutu karnego zdobył Largie Ramazani. Tymczasem mecz Elche z Espanyolem (2:2) został przyćmiony przez oskarżenia o rasistowskie ataki skierowane pod adresem Rafy Mira.
