Dramat Ferrari w Austrii. Hamilton i Leclerc bezradni, inżynierowie nie wiedzą, co się stało

Jarosław ZającJarosław Zając
29 czerwca 2026 10:20
Dramat Ferrari w Austrii. Hamilton i Leclerc bezradni, inżynierowie nie wiedzą, co się stało
Źródło: autosport.com

Ferrari przeżyło prawdziwy koszmar podczas Grand Prix Austrii. Lewis Hamilton i Charles Leclerc nie byli w stanie nawiązać walki z czołówką, drastycznie tracąc dystans do rywali z każdym kolejnym okrążeniem. Choć początek rywalizacji zapowiadał emocje, włoska stajnia szybko przekonała się, że ich bolidy kompletnie nie radzą sobie z degradacją opon w upalnych warunkach.

Lewis Hamilton, który startował z trzeciej pozycji, początkowo toczył zacięty bój z Maxem Verstappenem i wyprzedził swojego kolegę z zespołu. Szybko jednak okazało się, że balans samochodu uniemożliwia utrzymanie tempa. Brytyjczyk musiał przejść na strategię trzech postojów, co zepchnęło go na czwarte miejsce. „Z jakiegoś powodu balans był bardzo trudny. Po prostu nie mogliśmy dziś dotrzymać kroku wszystkim” – przyznał Hamilton, wskazując na nagły spadek przyczepności tylnej osi na każdym zestawie ogumienia.

Zagadka formy SF-26 i błędy strategiczne

Jeszcze gorzej poradził sobie Charles Leclerc, który po starcie z pierwszego rzędu finiszował dopiero na ósmym miejscu. Monakijczyk jest zdezorientowany, ponieważ zaledwie 24 godziny wcześniej bolid prowadził się świetnie. „To był niesamowicie trudny wyścig. Bardzo, bardzo niska przyczepność ogólnie. Wczoraj byłem całkiem zadowolony z samochodu, ale dziś to nie szło w dobrym kierunku” – podsumował Leclerc. Kierowca dodał, że wciąż nie ma jasnego obrazu tego, czego oczekuje od tegorocznej konstrukcji.

Szef zespołu, Fred Vasseur, sugeruje, że kierowcy zapłacili wysoką cenę za zbyt agresywną jazdę na początku wyścigu. Próba dotrzymania kroku szybszym autom doprowadziła do przegrzania jednostek napędowych i zniszczenia opon. „Kiedy nie masz tempa, naciskasz i ryzykujesz ze strategią. A kiedy to się nie opłaca, na końcu płacisz rachunek” – stwierdził Vasseur. Ferrari opuszcza Austrię z cenną lekcją, ale bez odpowiedzi na pytanie, dlaczego ich tempo wyścigowe tak drastycznie odbiega od wyników z kwalifikacji.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!