Jannik Sinner wyrasta na absolutnego dominatora światowych kortów, kontynuując niesamowitą serię 25 zwycięstw z rzędu. Włoski tenisista właśnie rozbił Alexeia Popyrina 6:2, 6:0 w trzeciej rundzie turnieju w Rzymie. Jak donoszą media, mimo tej brutalnej przewagi, eksperci dostrzegają jeden element, który może odebrać mu marzenia o kolejnych tytułach wielkoszlemowych.
Arnaud Clement, były dziesiąty zawodnik rankingu ATP, wskazał na antenie Eurosport France jedyną słabość lidera zestawienia. Jest nią wytrzymałość fizyczna w starciach na najdłuższym dystansie. Francuz zauważył, że obecne sukcesy Sinnera w turniejach rangi Masters 1000 są ułatwione przez nowy, 12-dniowy format zawodów. Dzięki licznym dniom przerwy między meczami, Włoch nie musi mierzyć się z ekstremalnym obciążeniem organizmu, co pozwala mu zachować świeżość w drodze po kolejne trofea.
Fatalne statystyki w pięciosetowych maratonach
Liczby bezlitośnie obnażają problemy Sinnera, gdy mecz wykracza poza standardowe ramy czasowe. Czterokrotny mistrz wielkoszlemowy wygrał zaledwie 6 z 16 spotkań pięciosetowych w swojej karierze, co daje skuteczność na poziomie zaledwie 37,5 procent. Jeszcze gorzej wygląda jego bilans w starciach z zawodnikami z czołowej pięćdziesiątki rankingu, gdzie przegrał aż 10 z 12 takich maratonów. To alarmujące dane przed nadchodzącym French Open, gdzie mecze trwają do trzech wygranych setów.
Statystyki potwierdzają, że Sinner ma problem z przekroczeniem bariery wytrzymałościowej. Włoch przegrał wszystkie osiem najdłuższych meczów w swojej karierze i nigdy nie zdołał odnieść zwycięstwa w spotkaniu trwającym dłużej niż trzy godziny i 48 minut. Ostatni raz triumfował w pięciu setach podczas finału Australian Open 2024 przeciwko Daniiłowi Miedwiediewowi. Od tego czasu jego kondycja w decydujących momentach najdłuższych starć pozostaje największą zagadką dla kibiców i rywali.
