Curtis Jones oficjalnie został nowym zawodnikiem Interu Mediolan. Wychowanek Liverpoolu zdecydował się na odważny krok i przenosiny do Serie A, kończąc tym samym wielomiesięczne starania włoskiego klubu o jego podpis.
Transfer mógł dojść do skutku już pod koniec stycznia, jednak dopiero teraz wszystkie formalności zostały dopięte. Według informacji Sky Italy, pomocnik przeszedł w piątek finalne testy medyczne, a kwota całej operacji zamknęła się w 30 milionach funtów. Jones w rozmowie z Inter TV przyznał, że choć jest rodowitym liverpoolczykiem, potrzebował zmiany otoczenia, by wejść na wyższy poziom. Decydującym momentem okazało się bezpośrednie starcie obu drużyn w Lidze Mistrzów. Anglik był pod ogromnym wrażeniem atmosfery panującej na San Siro i pasji, jaką wykazują kibice Nerazzurrich. To właśnie ten czynnik, obok bogatej historii i zdobywanych trofeów, przeważył szalę na korzyść ekipy z Mediolanu.
„Jestem chłopakiem z Liverpoolu, spędziłem tam całe życie. Na tym etapie kariery chciałem jednak zrobić krok naprzód i myślę, że to jest idealny klub, aby to osiągnąć” – przyznał Curtis Jones w wywiadzie dla klubowych mediów. Piłkarz podkreślił, że kluczowe były emocje, których doświadczył na boisku w Mediolanie. „Pasja fanów była decydująca. Byłem na murawie San Siro i wyraźnie słyszałem, jak głośno śpiewają i wspierają zawodników. W Liverpoolu zawsze byłem przyzwyczajony do czucia miłości i wsparcia kibiców, zawsze czułem tę silną więź. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć specjalną relację również z fanami Interu” – dodał nowy nabytek włoskiego zespołu.
Jones ma wnieść do środka pola Interu więcej technicznej jakości niż Davide Frattesi, odciążając w kreowaniu gry Nicolo Barellę oraz Hakana Calhanoglu.
