Debata na temat tego, kto jest największym koszykarzem wszech czasów (GOAT), wydaje się nie mieć końca, rozpalając fanów na całym świecie. Każdy ma swojego faworyta, a argumenty sypią się jak z rękawa. Głos w tej dyskusji zabrał ostatnio jeden z najbardziej barwnych i jednocześnie najtwardszych zawodników w historii ligi, Dennis Rodman, rzucając nowe światło na swoje postrzeganie legendy Chicago Bulls.
W skrócie:
- Dennis Rodman, była gwiazda Chicago Bulls i Detroit Pistons, jednoznacznie wskazał swojego byłego kolegę z drużyny, Michaela Jordana, jako najlepszego koszykarza w historii.
- Rodman podkreślił, że to Jordan fundamentalnie zmienił koszykówkę, wynosząc ją na globalny poziom i inspirując swoją niezrównaną etyką pracy.
- Artykuł przytacza również skromne podejście samego Jordana, który unika tytułu GOAT, oraz odmienne zdanie Scottiego Pippena, który w tej debacie pominął zarówno Jordana, jak i LeBrona Jamesa.
Rodman nie ma wątpliwości. "Ten gość dosłownie zmienił grę"
Dennis Rodman, sam będąc jedną z legend parkietów NBA, to postać, której opinii nie można lekceważyć. Pięciokrotny mistrz ligi (trzy razy z Bulls, dwa z Pistons), dwukrotny Obrońca Roku i zawodnik, który przez siedem sezonów z rzędu dominował w lidze pod względem liczby zbiórek na mecz. Był prawdziwą maszyną, której nieustępliwość, atletyzm i boiskowa inteligencja nadrabiały braki we wzroście. Poza boiskiem szokował ekstrawaganckim stylem, ale na parkiecie jego dominacja w jednej z najbrutalniejszych er NBA była niepodważalna.
W wywiadzie dla kanału YouTube NBA 2K, Rodman bez wahania namaścił swojego dawnego lidera.
Odkryjecie naprawdę fajną historię o gościu, który dosłownie zmienił grę w koszykówkę dla nas wszystkich i dla was, dzisiejszych dzieciaków, ponieważ kupujecie jego rzeczy, a te wszystkie rzeczy są jak złoto. Myślę, że jest najlepszy. Wniósł tak wiele do całej społeczności koszykarskiej na całym świecie. Ta etyka pracy – to, że po prostu szedł na salę i pracował – to było coś, co doceniałem u MJ-a.
Trudno o lepsze świadectwo niż słowa człowieka, który dzielił z Jordanem szatnię przez trzy sezony, które zaowocowały trzema tytułami mistrzowskimi w latach 1996-1998. W tamtym okresie Byki zanotowały niewiarygodny bilans 203 zwycięstw i zaledwie 43 porażek w sezonie regularnym, w tym legendarny sezon 1995-96 zakończony z 72 wygranymi, co było rekordem aż do 2016 roku.
A co na to sam Jordan? "Głupie pytanie"
Co ciekawe, sam Michael Jordan, powszechnie uważany za najlepszego w historii, podchodzi do tej debaty z ogromnym dystansem. Gdy kiedyś przyciśnięto go do muru w sprawie GOAT, nazwał to "głupim pytaniem", przekierowując uwagę na siłę całego zespołu.
Głupie pytanie. Powinno brzmieć, która drużyna była najlepsza w historii. A jest tyle zespołów do wyboru. Chicago Bulls z '91. Bulls z '92, mistrzostwo rok po roku. Bulls z '93, pierwszy three-peat. Bulls z '97, nawet z grypą. Bulls z '98, bez odepchnięcia. I moja ulubiona, Chicago Bulls z '96, 72 zwycięstwa, ciężko to pobić.
Jordan, którego bilans w Finałach NBA to perfekcyjne 6-0, w innym wywiadzie odmówił postawienia siebie ponad takimi legendami jak Larry Bird czy Magic Johnson, tłumacząc, że grali w różnych erach i to oni go wiele nauczyli o grze zespołowej.
Jednak nie wszyscy koledzy z mistrzowskiej ekipy Bulls podzielają entuzjazm Rodmana. Scottie Pippen, inna kluczowa postać dynastii z Chicago, w przeszłości zasłynął z tego, że w dyskusji o GOAT pominął zarówno Jordana, jak i LeBrona Jamesa, wskazując zamiast nich byłą gwiazdę Lakersów. To pokazuje, jak złożone i pełne osobistych animozji potrafią być relacje nawet wewnątrz największych drużyn w historii sportu.
