Mitchell Weiser przeżył niezwykle emocjonalny wieczór podczas sobotniego, zremisowanego 1:1 meczu Werderu Brema z FC Köln. 32-letni obrońca pojawił się na murawie w 83. minucie, zaliczając swój pierwszy oficjalny występ po trwającej aż 14 miesięcy przerwie. Dla zawodnika, który ostatni raz zagrał w maju 2025 roku przeciwko Heidenheim, był to moment pełen symboliki i osobistego triumfu nad losem.
Powrót do rywalizacji właśnie na RheinEnergieStadion miał dla Weisera szczególne znaczenie, ponieważ to w Kolonii wychowanek miejscowej akademii debiutował niegdyś w Bundeslidze. Po wejściu na boisko i spotkaniu z kibicami doświadczony defensor nie potrafił opanować wzruszenia, co zauważyli zarówno kibice, jak i sztab szkoleniowy. Trener Daniel Thioune w rozmowie ze Sky Germany przyznał, że widok zawodnika z łzami w oczach był poruszający dla całej drużyny. Szkoleniowiec podkreślił, że choć Weiser nie spodziewał się występu, sytuacja boiskowa wymagała wzmocnienia środka pola, co stworzyło idealną okazję do symbolicznego powrotu w rodzinnym mieście piłkarza.
Długa droga przez rehabilitację i walka o oddech
Ostatnie kilkanaście miesięcy było dla Weisera pasmem żmudnej pracy po zerwaniu więzadeł krzyżowych, którego doznał latem ubiegłego roku. Sam zawodnik przyznał w strefie mieszanej, że walka o powrót do zdrowia była wyczerpująca, a możliwość ponownego wyjścia na murawę z kolegami z zespołu była jego głównym celem. „Oczywiście pojawiło się sporo emocji, bo minęło bardzo dużo czasu. Bardzo brakowało mi bycia na boisku i wspólnej walki z chłopakami” – wyznał Weiser, dodając, że wieczorny mecz w Kolonii był jego marzeniem, odkąd tylko poczuł się lepiej podczas treningów w ostatnich tygodniach.
Mimo radosnego powrotu, przed obrońcą wciąż długa droga do odzyskania pełnej sprawności fizycznej, co brutalnie zweryfikowało kilka minut spędzonych na boisku. Daniel Thioune zażartował na konferencji prasowej, że obawiał się, czy jego podopieczny nie padnie z wycieńczenia po zaledwie dziesięciu minutach gry. Weiser potwierdził te obserwacje, przyznając szczerze, że po krótkim epizodzie oddychał tak ciężko, jak zazwyczaj po pełnych 90 minutach walki. Sztab Werderu traktuje ten występ jako element szerszego projektu odbudowy formy zawodnika, który wciąż musi nadrabiać zaległości kondycyjne.
