Cztery kolejki Bundesligi odsłoniły problemy. Union stracił już 17 goli

Jarosław ZającJarosław Zając
Cztery kolejki Bundesligi odsłoniły problemy. Union stracił już 17 goli
Fot. Christof Koepsel/Getty Images

Borussia Dortmund po czterech kolejkach prowadzi w Bundeslidze z kompletem 12 punktów, wyprzedzając o dwa punkty Bayern Monachium. Za tym układem kryją się jednak zróżnicowane sygnały: statystyczna analiza ostrzega, że część wysokich lokat może wynikać ze zmienności wyników na początku sezonu, podczas gdy na dole tabeli widać już poważne problemy defensywne.

Bayern ma liczby, Dortmund wciąż szuka kontroli

Dortmund zgromadził 12 punktów w czterech meczach i ma bilans bramkowy +7. To rezultat bezbłędny, choć niekoniecznie będący efektem pełnej kontroli nad spotkaniami. Drużyna wciąż częściej opiera się na indywidualnych zrywach niż na długotrwałej dominacji terytorialnej. Zabezpieczenie po stracie piłki poprawiło się wprawdzie nieznacznie w porównaniu z poprzednim sezonem, lecz środek pola nie zawsze pozwala dyktować warunki gry. Przez to Dortmund często wdaje się w otwartą wymianę ataków. Szybkie, pionowe przejścia pozwalają generować xG, o ile napastnicy wykazują się skutecznością, ale występy w pucharach w środku tygodnia wystawią na próbę głębię kadry. Bez lepszego zarządzania posiadaniem piłki i tempem pozycja lidera pozostaje zagrożona, a taktyczny regres wydaje się nieunikniony.

Bayern Monachium po jednym remisie zajmuje drugie miejsce, lecz pod względem liczb wyraźnie odskoczył reszcie ligi. W czterech spotkaniach zdobył 14 bramek, ma bilans +12, a dorobek oczekiwanych goli na poziomie 12,5 zdecydowanie przewyższa rezultaty pozostałych drużyn. Atak pozycyjny w ostatniej tercji boiska funkcjonuje na wysokim poziomie, z kolei agresywny kontrpressing pozwala długo zamykać rywali na ich połowie i ogranicza zagrożenie z kontrataków. W tabeli widać dwupunktową stratę do Dortmundu, ale dane dotyczące kreowania sytuacji oraz stabilności w tyłach przemawiają za Bayernem. Analiza wskazuje go jako jedynego realnego pretendenta do tytułu, którego struktura gry pozwala utrzymać tempo przez pełny, 34-meczowy sezon.

Freiburg zajmuje trzecią lokatę z 10 punktami i bilansem bramkowym +9. W czterech spotkaniach stracił tylko trzy gole: zwarty blok średni spycha ataki rywali na skrzydła, gdzie drużyna potrafi wykorzystać przewagę w powietrzu. Z przodu kluczową rolę odgrywają stałe fragmenty, dzięki którym udaje się zamieniać trudniejsze okazje w rozstrzygające trafienia. Taki fizyczny styl wymaga jednak dużej dyscypliny, a skuteczność jest wyraźnie wyższa od oczekiwań opartych na xG – różnica wynosi 2,7. Miejsce dające grę w Europie pozostaje w zasięgu, lecz rywalizacja o Ligę Mistrzów może okazać się trudna, gdy przeciwnicy rozpracują schematy budowania akcji Freiburga. Z udanego otwarcia korzysta też czwarty Augsburg, mający siedem punktów i bilans +5. Zespół gra z dużą intensywnością, agresywnie walczy w pojedynkach i błyskawicznie ekspediuje piłkę do przodu z pominięciem złożonego rozegrania, chcąc wymuszać błędy na połowie rywali. Ten chaotyczny styl sprawił kłopoty kilku rywalom, lecz Augsburg dopuszcza zbyt wiele wejść we własne pole karne i groźnych sytuacji. Gdy ligowa skuteczność wróci do zwykłego poziomu, drużyna może osunąć się w okolice środka stawki.

Piąte miejsce Bayeru Leverkusen, także z siedmioma punktami i bilansem bramkowym +5, nie oddaje w pełni zagrożenia, jakie zespół może stwarzać. Rotacje pozycyjne w półprzestrzeniach pomagają mu przełamywać nisko ustawione bloki i tworzyć sytuacje o wysokim prawdopodobieństwie zdobycia gola. Pięć straconych bramek analiza wiąże z pojedynczymi nieporozumieniami w nowo zestawionej obronie, a nie z problemem całego systemu. Środkowa linia wciąż dopracowuje sygnały do pressingu, a jej postęp ma pomóc Leverkusen stopniowo piąć się w tabeli i ponownie włączyć do walki o miejsce w pierwszej czwórce. W szerszej ocenie Dortmund i Augsburg korzystają ze zmienności wyników na początku sezonu, natomiast Bayern i Leverkusen mają struktury, które mogą lepiej sprawdzić się na dłuższym dystansie. Analiza przewiduje, że gdy wyniki zaczną wracać do poziomu wskazywanego przez xG, układ tabeli się zmieni.

Po czterech seriach gier niepokojąco wygląda również sytuacja Hoffenheim, które z dorobkiem trzech punktów i bilansem bramkowym -3 okupuje 14. pozycję, mając za sobą trzy porażki. Zespół dał sobie wbić już dziesięć bramek, ponieważ ofensywnie grający boczni obrońcy odsłaniają za plecami sektory bez trudu wykorzystywane przez skrzydłowych rywali. Kiedy Hoffenheim traci piłkę wysoko, środkowi pomocnicy nie doskakują do rywali dostatecznie szybko, by zatrzymać kontratak przed polem karnym. Z kolei wskaźniki w ofensywie pozostają przyzwoite. Bardziej zachowawcza asekuracja po stracie mogłaby zredukować skalę problemu, a indywidualne umiejętności zawodników powinny pomóc uniknąć uwikłania w długą walkę o ligowy byt.

VfB Stuttgart jest 15., ma trzy punkty i bilans bramkowy -3, ale analiza nie uznaje jego systemu za zepsuty. Budowanie akcji, liczba wejść w pole karne i przewaga terytorialna plasują się w górnej połowie ligi. Kłopotem są brak opanowania przed bramką oraz kosztowne indywidualne błędy przy stałych fragmentach przeciwników. Stuttgart nie przegrywa więc, zdaniem analizy, dlatego że rywale regularnie rozbijają jego strukturę. Przywrócenie skuteczności do poziomu oczekiwanego na podstawie xG, wynoszącego 7,6, może pomóc w szybkim powrocie w okolice miejsc premiowanych grą w Europie; obecna różnica to -1,6. Szesnasty Hamburg również ma trzy punkty, ale jego bilans bramkowy wynosi -11. W czterech meczach stracił 13 goli, co pokazuje trudności związane z wejściem do najwyższej klasy rozgrywkowej. Obrona nie nadąża za szybkością i precyzją ataków Bundesligi, a błędy w podstawowym ustawieniu są surowo karane. Atutem na własnym stadionie pozostaje atmosfera, lecz otwarta, ofensywna gra zostawia środkowych obrońców samych w pojedynkach jeden na jednego. Aby utrzymać się w lidze, Hamburg powinien porzucić romantyczne podejście do posiadania piłki na rzecz pragmatycznej, niskiej obrony.

Union Berlin zamyka strefę spadkową na 17. miejscu – zgromadził zaledwie punkt, ma bilans bramkowy -13 i najgorszą defensywę w lidze z 17 straconymi golami. Zespół zatracił dawną dyscyplinę przestrzenną, z której słynął jego niski blok: przeciwnicy bez trudu wchodzą w półprzestrzenie i dochodzą do groźnych uderzeń z bliska. Wyparował także tradycyjny atut Unionu w postaci stałych fragmentów gry, przez co drużyna została pozbawiona sprawdzonego sposobu na zdobywanie bramek. Morale w szatni sięgnęło dna, a analiza wskazuje na konieczność natychmiastowych korekt taktycznych, jeśli berlińczycy chcą uniknąć nerwowej walki o pozostanie w elicie.

Ostatnie, 18. miejsce zajmuje Borussia Mönchengladbach. Ma zero punktów, bilans bramkowy -10 i straciła 16 bramek, a brak zwartości w środku pozwala rywalom rozcinać jej ustawienie prostymi podaniami pionowymi. Po stracie piłki zespół zbyt słabo pressuje, zostawiając obronę bez osłony. Słabe posiadanie piłki nie przekłada się na wartościowe sytuacje ani znaczące xG. Analiza ocenia, że Borussia wygląda na zespół zagubiony taktycznie, a na sztabie szkoleniowym ciąży ogromna presja przed kolejnymi kolejkami. Pozostaje pytanie, czy Alexander Blessin potrafi poprowadzić Źrebaki w górę tabeli.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
REKLAMA
auto_awesome
350 PLN na hit Liverpool – Manchester City
Odbieram arrow_forward
confirmation_number
350 PLN na hit Liverpool – Manchester City
Odbieram REKLAMA
verified_user STS
350 PLN na hit Liverpool – Manchester City
Odbieram bolt REKLAMA
% STS
760 PLN Odbieram
REKLAMA
verified 350 PLN na hit Liverpool – Manchester City
760 PLN Odbieram
REKLAMA