Coco Gauff wywalczyła przełomowe zmiany w organizacji Wimbledonu 2026. Amerykańska tenisistka, która od dawna lobbowała za większą prywatnością zawodników podczas turniejów wielkoszlemowych, otrzymała jasne zapewnienia od organizatorów. Jak donoszą media, władze londyńskiego turnieju oficjalnie wskazały lokalizacje wszystkich kamer.
Konflikt Gauff z realizatorami transmisji zaostrzył się po Australian Open, gdy kamery zarejestrowały jej emocjonalne załamanie i niszczenie rakiety po porażce z Eliną Svitoliną. Tenisistka nie kryła oburzenia faktem, że intymne chwile słabości są pokazywane całemu światu bez wiedzy sportowców. „Czuję, że niektóre momenty nie muszą być transmitowane” – przyznała Gauff, nawiązując do podobnych sytuacji, które spotkały również Arynę Sabalenkę po finale US Open. Amerykanka szukała miejsc bez kamer, by móc w spokoju przeżyć porażkę.
Koniec z podglądaniem w szatniach i na siłowni
Wimbledon wysłał do zawodników i prasy szczegółowy wykaz miejsc monitorowanych. Na liście znalazły się dwie kamery na siłowni w Millennium Building, urządzenia przy wejściu dla transportu graczy, w tunelu oraz w restauracji dla zawodników. Kamery będą obecne także na trawniku Aorangi przy kortach treningowych oraz przed szatniami członkowskimi. Gauff chwaliła wcześniej Roland Garros za podobne podejście. „Jestem pewna, że płakałam na tamtejszej siłowni, a oni nigdy tego nie pokazali” – stwierdziła zawodniczka, doceniając szacunek do prywatności w Paryżu.
Mimo sukcesu w walce o komfort psychiczny, forma sportowa Gauff na trawie budzi niepokój. Amerykanka przystąpi do Wimbledonu bez ani jednego zwycięstwa w singlu na tej nawierzchni w obecnym sezonie. W Berlinie odpadła już w pierwszym meczu po porażce z Paulą Badosą. W deblu, grając w parze z Jessicą Pegulą, zdołała pokonać duet Potapova i Shnaider, jednak później Amerykanki musiały uznać wyższość pary Asia Muhammad i Fanny Stollar. To drugi rok z rzędu, gdy Gauff nie wygrała meczu singlowego na trawie przed startem w Londynie.
