Chelsea podjęła desperacką próbę przejęcia Mortena Hjulmanda, oferując mu znacznie wyższy kontrakt niż konkurencja. Jak donosi Fabrizio Romano, kapitan Sportingu odrzucił jednak lukratywną propozycję z Londynu, wybierając przeprowadzkę do Atletico Madryt.
Duński pomocnik przeszedł już testy medyczne w stolicy Hiszpanii i jest gotowy do podpisania pięcioletniej umowy. Atletico Madryt porozumiało się ze Sportingiem w sprawie kwoty odstępnego, która wynosi 40 mln euro podstawy oraz dodatkowe 5 mln euro w bonusach. Choć Chelsea wkroczyła do gry w ostatnim momencie, próbując skusić 27-latka lepszymi warunkami finansowymi, piłkarz pozostał nieugięty. Jego determinacja, by dołączyć do zespołu Diego Simeone, okazała się silniejsza niż chęć gry w Premier League.
Dlaczego projekt Diego Simeone wygrał z pieniędzmi Chelsea
Hjulmand uznał, że to właśnie w Madrycie czeka na niego idealnie skrojona rola na boisku. Jako zawodnik operujący głęboko w środku pola, świetnie radzi sobie z rozbijaniem ataków rywali i dyktowaniem tempa gry, co idealnie wpisuje się w wymagający system taktyczny Atletico. Chelsea, mimo chęci wzmocnienia kręgosłupa drużyny przez Xabiego Alonso, pojawiła się w negocjacjach zbyt późno. Hiszpański klub budował relację z zawodnikiem przez wiele miesięcy, co ostatecznie przeważyło nad ofertą finansową płynącą z Anglii.
Wybór Hjulmanda jest postrzegany jako jasny sygnał dla rynku transferowego. Piłkarz zrezygnował z wyższej pensji na rzecz stabilnego projektu sportowego i pracy z trenerem, który widzi w nim fundament swojej nowej drużyny. W wyścigu o podpis Duńczyka brały udział także takie marki jak Manchester City, Manchester United, Arsenal, AC Milan oraz Real Madryt, jednak to konsekwencja działaczy z Madrytu pozwoliła im wygrać tę rywalizację. Transfer ten kończy wielomiesięczną sagę wokół jednego z najbardziej rozchwytywanych pomocników w Europie.
