Chelsea oficjalnie wycofała się z pomysłu zakontraktowania Renato Sanchesa, mimo że klub pilnie potrzebuje wzmocnień w środku pola. Choć Portugalczyk pozostaje bez pracodawcy po rozwiązaniu umowy z PSG, władze z Londynu uznały, że nie jest on odpowiednim rozwiązaniem ich problemów kadrowych.
Według doniesień Foot Mercato, kandydatura 29-letniego pomocnika była rozważana jedynie przez krótką chwilę. Klub desperacko szukał następcy Enzo Fernandeza, który w ostatnim dniu okienka transferowego przeniósł się do Manchesteru City, jednak ostatecznie zrezygnowano z usług Sanchesa. Sytuacja kadrowa staje się coraz trudniejsza, zwłaszcza że w ostatniej chwili upadł także niemal pewny transfer Lamine Camary z AS Monaco.
Problemy Xabiego Alonso i plany na styczeń
Obecnie Xabi Alonso musi radzić sobie z bardzo ograniczonym polem manewru, co było boleśnie widoczne podczas przegranego starcia z Arsenalem. Bez kreatywności Fernandeza ciężar gry spoczywa niemal wyłącznie na Moisesie Caicedo oraz niedoświadczonej młodzieży. Eksperci wskazują, że tak wąska kadra może być największą przeszkodą w walce o tytuł mistrzowski, o który Chelsea zamierzała rywalizować w tym sezonie.
Mimo dostępności innych wolnych agentów, takich jak łączony z klubem były zawodnik Tottenhamu Yves Bissouma, Chelsea prawdopodobnie wstrzyma się z ruchami aż do stycznia. Na liście życzeń londyńczyków znajdują się już konkretne nazwiska, w tym Pablo Barrios z Atletico Madryt oraz Adam Wharton z Crystal Palace. BBC informowało również o wcześniejszych, nieudanych próbach sprowadzenia Sandera Berge z Fulham, co potwierdza, że priorytetem Alonso pozostaje solidne wzmocnienie drugiej linii.
W kuluarach mówi się, że klub może powrócić do rozmów z AS Monaco w sprawie Camary, gdy tylko otworzy się zimowe okno transferowe. Na ten moment kibice muszą pogodzić się z faktem, że żadne awaryjne wzmocnienie nie zasili składu w najbliższych tygodniach. Renato Sanches musi natomiast szukać nowego pracodawcy w innym miejscu, gdyż Stamford Bridge pozostaje dla niego zamknięte.
