Sześć dekad po pierwszym spotkaniu podczas Grand Prix Meksyku w 1968 roku, Mario Andretti i Jacky Ickx udowadniają, że w świecie brutalnej rywalizacji jest miejsce na braterską więź. Legendarni kierowcy Ferrari połączyli się na specjalnej wideokonferencji dla Motorsport.com, by wrócić pamięcią do czasów, gdy wspólnie dominowali na światowych torach.
Jacky Ickx nie szczędził komplementów swojemu dawnemu partnerowi z zespołu, podkreślając jego nieskazitelną formę i status ikony sportu. „Jesteś niesamowity, mój drogi Mario. To wywołuje u mnie emocje, gdy myślę o tym, co robiliśmy prawie 60 lat temu. Jesteś najbardziej znanym kierowcą, celebrowanym i kultowym” – wyznał Belg podczas rozmowy. Andretti, wyraźnie poruszony tymi słowami, odpowiedział krótko, ale dosadnie: „To ty byłeś najlepszy”.
Wspólna dominacja w barwach Ferrari
Fundamentem ich przyjaźni stały się wyścigi długodystansowe, w których dzielili kokpit Ferrari 312 PB. W 1972 roku duet ten był niemal nie do zatrzymania, wygrywając cztery z jedenastu wyścigów, w tym prestiżowe zawody w Daytonie, Sebring, Watkins Glen i Brands Hatch. Ickx, mimo własnych ambicji, pozwalał Andrettiemu ustawiać samochód pod jego preferencje, co przełożyło się na spektakularne wyniki włoskiej stajni.
Andretti podkreślił, że to właśnie specyfika endurance zbliżyła ich do siebie najbardziej. „W wyścigach długodystansowych dzielisz moment z kimś innym, by osiągnąć ten sam cel. Nie ma większej przyjemności niż wspólna obecność na podium z partnerem. Wszyscy zależymy od siebie, by minimalizować błędy. To sprawia, że stajecie się sobie bliscy” – tłumaczył Amerykanin, nazywając Ickxa swoim najlepszym kolegą z zespołu.
Mimo że obaj są już po osiemdziesiątce, ich pasja do motoryzacji nie wygasła. Andretti pełni funkcję dyrektora w nowym zespole F1 Cadillaca, natomiast Ickx jest ambasadorem marki Genesis Magma Racing. Choć dzielą ich tysiące kilometrów – Andretti mieszka w Pensylwanii, a Ickx spędza dużo czasu w Afryce – regularnie śledzą swoje poczynania, od Formuły 1 po NASCAR i IndyCar.
Na zakończenie spotkania Jacky Ickx zdobył się na najbardziej osobiste wyznanie, które podsumowało ich trwającą blisko 60 lat relację. „Byłeś prawdziwym przyjacielem i tak utalentowanym kierowcą. Miałem ochotę powiedzieć, że cię kocham, ale nie powinno się tak mówić. Mario, proszę, dbaj o siebie. I dziękuję ci bardzo za twoją przyjaźń” – zakończył sześciokrotny zwycięzca Le Mans.
