Aryna Sabalenka wprawiła świat tenisa w osłupienie po sensacyjnej porażce z Dianą Shnaider w ćwierćfinale Roland Garros. Liderka światowego rankingu, będąc w fatalnym stanie emocjonalnym, ogłosiła publicznie chęć zakończenia sportowej kariery. Jak donoszą media, Białorusinka po paryskim turnieju musiała skorzystać z pomocy terapeuty, aby poradzić sobie z narastającą presją i rozczarowaniem wynikiem na mączce.
Głos w sprawie postanowił zabrać Jason Stacy, trener od przygotowania mentalnego Sabalenki. W rozmowie z Tennis365 szkoleniowiec przyznał, że nie rozmawiał z zawodniczką bezpośrednio po meczu, a przed jej wyjściem do dziennikarzy. Stacy zachował jednak spokój, rozumiejąc, że słowa o rzuceniu tenisa padły w momencie największego kryzysu. „Szczerze mówiąc, nie miałem w związku z tym żadnych emocji. Zdałem sobie sprawę z tego, co się dzieje. Po prostu straciła drogę” – wyznał trener liderki rankingu.
Kulisy dramatycznego wyznania w Paryżu
Szkoleniowiec podkreśla, że Sabalenka jest osobą niezwykle autentyczną, co przekłada się na jej szczerość przed kamerami. Stacy uważa, że błędem był pośpiech w kontaktach z mediami tuż po zejściu z kortu, gdy emocje wciąż brały górę nad rozsądkiem. „Może powinna spędzić trochę czasu, zanim poszła na konferencję prasową, żeby mogła się nieco uspokoić, ale to było bardzo świeże, prosto z kortu” – ocenił Jason Stacy, analizując zachowanie swojej podopiecznej w stolicy Francji.
Mimo trudnych chwil zespół Sabalenki nie zamierza zmieniać jej podejścia do wyrażania uczuć. Stacy wierzy, że to właśnie ta otwartość pozwoliła jej dotrzeć na szczyt. „To zostawianie serca na dłoni, bycie otwartą i uczciwą w ten sposób, to jest powód, dla którego jesteśmy w tym miejscu” – podsumował trener. Aryna Sabalenka planuje teraz powrót do rywalizacji podczas turnieju w Berlinie, który ma być kluczowym etapem przygotowań do wielkoszlemowego Wimbledonu.
