To był moment, na który czekał cały piłkarski świat. Erling Haaland w końcu doczekał się swojego debiutu na mistrzostwach świata i zrobił to w swoim stylu. Napastnik reprezentacji Norwegii potrzebował niewiele czasu, aby udowodnić swoją klasę i zdobyć bramkę w inauguracyjnym spotkaniu grupy I przeciwko Irakowi.
Spotkanie rozgrywane na stadionie w Bostonie przyciągnęło ogromną uwagę mediów, a Haaland nie zawiódł oczekiwań kibiców. Jak donoszą zagraniczni korespondenci, snajper trafił do siatki dwukrotnie, prowadząc swoją drużynę do korzystnego wyniku. Przed turniejem zawodnik nie krył ekscytacji nadchodzącym wyzwaniem.
„W końcu” — tak krótko swój występ i spełnienie marzeń o grze na najważniejszej piłkarskiej imprezie skomentował sam zawodnik w rozmowie z mediami. Haaland podkreślił, że jest gotowy pokazać swoją miłość do ojczyzny na największej scenie świata.
Dla reprezentacji Norwegii jest to kluczowy moment turnieju. Dobra dyspozycja ich lidera, który w ostatnich dziesięciu meczach o punkty dla drużyny narodowej prezentował wybitną skuteczność, stawia zespół w bardzo dobrej sytuacji przed kolejnymi wyzwaniami w fazie grupowej.
