Carlos Alcaraz otwarcie skrytykował brak prywatności zawodników podczas turniejów tenisowych. Lider rankingu ATP domaga się zmian i wyznaczenia specjalnych stref, w których gracze mogliby przebywać bez ciągłego nadzoru kamer. Hiszpan uważa, że obecna sytuacja przekroczyła dopuszczalne granice.
Siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy zabrał głos podczas konferencji prasowej przed turniejem Monte Carlo Masters. Alcaraz przyznał, że choć kibice kochają zaglądać za kulisy, dla samych tenisistów jest to sytuacja uciążliwa. Zawodnik podkreślił, że gracze nie mają już miejsca na relaks, ponieważ czują się obserwowani w każdym momencie. Szczególnie irytuje go fakt, że kamery są ustawione tak blisko, iż widać nawet treści przeglądane przez nich na telefonach.
Problem narasta po incydencie z Coco Gauff
Temat ochrony prywatności wrócił po styczniowym Australian Open, gdy kamery zarejestrowały Coco Gauff niszczącą rakietę w korytarzu po porażce. Amerykanka szukała miejsca odosobnienia, ale jedynym takim punktem okazała się szatnia. Alcaraz podziela te obawy, zaznaczając, że zawodnicy potrzebują przestrzeni, w których mogą być sami. Obecnie poczucie bycia stale filmowanym towarzyszy im niemal w każdym zakątku obiektów turniejowych.
Mimo frustracji związanej z organizacją, 22-letni Hiszpan z optymizmem patrzy na powrót na mączkę. Broniący tytułu w Monte Carlo zawodnik przyznał, że bardzo tęsknił za tą nawierzchnią i czuje się na niej znakomicie. Zamiast skupiać się na obronie punktów, Alcaraz chce odnaleźć właściwy rytm i cieszyć się grą na kortach ziemnych, które uważa za jedną z najlepszych nawierzchni w całym cyklu.
