Carlos Alcaraz wyrasta na głównego faworyta do zdominowania sezonu 2026 po bezbłędnym starcie i triumfach w Australian Open oraz Qatar Open. Hiszpan w Indian Wells pewnie pokonał Grigora Dimitrova, co wywołało lawinę spekulacji o ataku na historyczny rekord Novaka Djokovicia. Sam Serb sugeruje, że lider rankingu ma realną szansę na poprawienie jego osiągnięcia.
Poprzeczka wisi jednak ekstremalnie wysoko, bo Djoković w 2011 roku wygrał aż 41 kolejnych meczów od początku sezonu. Serb był niepokonany w siedmiu turniejach z rzędu, w tym w Melbourne, Dubaju, Indian Wells, Miami, Belgradzie, Madrycie i Rzymie. Jego niesamowitą serię przerwał dopiero Roger Federer w półfinale Roland Garros. Alcaraz ma obecnie na koncie 13 zwycięstw i żadnej porażki, co pokazuje, jak daleka droga jeszcze przed nim.
Ekstremalne wyzwanie przed liderem rankingu
Aby pobić rekord Serba, Alcaraz musi wygrać jeszcze 28 spotkań z rzędu. Plan jest morderczy: Hiszpan musiałby triumfować w Indian Wells, Miami, Monte Carlo, Barcelonie i Madrycie, a następnie dołożyć dwa zwycięstwa w Rzymie. To oznaczałoby konieczność utrzymania perfekcyjnej formy przez kilka miesięcy na różnych nawierzchniach. Obecnie Alcarazowi brakuje siedmiu wygranych, by wyrównać wynik Rafaela Nadala z 2022 roku, który zanotował 20 zwycięstw na starcie sezonu.
Przed Hiszpanem starcie w trzeciej rundzie Indian Wells z Arthurem Rinderknechem. Ewentualna wygrana będzie jego 14. sukcesem w tym roku. Choć forma Alcaraza budzi podziw, statystyki przypominają o wielkości wyczynu Djokovicia sprzed lat. Na liście najdłuższych serii wciąż wyżej od Hiszpana znajdują się takie legendy jak John McEnroe z 39 zwycięstwami, Bjorn Borg oraz Ivan Lendl. Alcaraz jest na dobrej drodze, ale margines błędu wynosi zero.
