Liverpool oraz Paris Saint-Germain odrzuciły możliwość zakontraktowania Yana Diomande, mimo że pośrednicy ponownie zaoferowali im zawodnika Lipska. Choć transfer 19-latka do Realu Madryt napotkał niespodziewane przeszkody, oba kluby nie zamierzają wznawiać negocjacji. Sytuacja na rynku transferowym staje się coraz bardziej napięta, a przyszłość Iworyjczyka wciąż wisi na włosku.
Pośrednicy próbowali wykorzystać przestój w rozmowach między Lipskiem a Realem Madryt, sondując gotowość innych potęg do przejęcia gracza. Liverpool i PSG doszły jednak do identycznego wniosku: nie ma sensu licytować się o kogoś, kto myślami jest już tylko na Santiago Bernabeu. Angielski klub widział w nim następcę Mohameda Salaha, który odszedł po zeszłym sezonie, ale teraz uznaje tę szansę za bezpowrotnie utraconą. Z kolei paryżanie, szukający wzmocnień w obliczu zainteresowania Bradleyem Barcolą, skierowali swój wzrok w inną stronę.
Problemy z bonusami wstrzymują wielki transfer
Real Madryt porozumiał się z Diomande już w zeszłym miesiącu, lecz finalizacja transakcji utknęła w martwym punkcie przez strukturę dodatków w umowie z Lipskiem. Niemiecki klub twardo negocjuje warunki, co sprawiło, że zawodnik nie dołączył do kolegów na zgrupowaniu w Austrii i opuścił pierwszy mecz towarzyski. Mimo tego zamieszania, nastolatek nie zmienia zdania i czeka na zielone światło, by przenieść się do stolicy Hiszpanii, gdzie jest postrzegany jako zabezpieczenie na wypadek niepewnej przyszłości Viniciusa Juniora.
Diomande ma za sobą fenomenalny debiutancki rok w Niemczech, w którym w 36 występach zdobył 13 bramek i zanotował 10 asyst. Takie liczby sprawiły, że stał się jednym z najbardziej pożądanych graczy w Europie, jednak jego determinacja, by założyć białą koszulkę „Królewskich”, skutecznie odstraszyła konkurencję. Obecnie Real Madryt pozostaje jedynym poważnym graczem w wyścigu o podpis wszechstronnego atakującego, a negocjacje dotyczące ostatnich szczegółów finansowych trwają.
