Stefanos Tsitsipas znajduje się w samym środku sportowej przebudowy po dwuletnim kryzysie formy. Nowy trener Greka, Thomas Perrin, publicznie staje w obronie swojego podopiecznego i zapowiada walkę o najwyższe cele.
Sytuacja Tsitsipasa w ostatnich miesiącach była niepokojąca. Po raz pierwszy od 2018 roku wypadł z czołowej dziesiątki rankingu, a pasmo niepowodzeń, w tym kontuzja pleców na Wimbledonie i rozstanie z Goranem Ivaniseviciem, zepchnęło go poza czołową trzydziestkę. Przełomem ma być definitywne zakończenie współpracy trenerskiej z ojcem, co sam zawodnik określił jako decyzję ostateczną. Teraz za jego wyniki odpowiada Thomas Perrin z akademii Patricka Mouratoglou, a pierwsze efekty przyszły wraz z tytułem w Gstaad.
Koniec ery ojca i nowe otwarcie
Perrin podkreśla, że kluczem do sukcesu jest zrozumienie psychiki zawodnika, a nie tylko sucha analiza techniczna. Szkoleniowiec nie gryzie się w język, oceniając postawę obserwatorów, którzy surowo recenzują poczynania Greka. „Łatwo jest przed telewizorem mówić: 'On nie robi tego dobrze, powinien grać tak'. Ale czym innym jest próba zrozumienia przyczyn, które uniemożliwiają graczowi radzenie sobie lepiej” – stwierdził stanowczo Perrin w ostatnim wywiadzie.
Według trenera, Tsitsipas odzyskał już pełną sprawność fizyczną i jest zdeterminowany, by wrócić do walki o tytuły wielkoszlemowe. „On naprawdę ma wolę powrotu na najwyższy poziom i w 100% wierzę, że może to zrobić, inaczej by mnie tu nie było” – dodał szkoleniowiec. Obecnie tenisista skupia się na odbudowie pewności siebie w grze z linii końcowej oraz wykorzystaniu atutów w postaci serwisu i forehandu, co ma przynieść efekty w nadchodzącym turnieju Masters 1000 w Kanadzie.
