David Benavidez wyrasta na absolutnego dominatora światowych ringów. W Las Vegas Amerykanin znokautował Gilberto Ramireza w szóstej rundzie, zdobywając pasy WBA i WBO w wadze junior ciężkiej. To historyczny moment, bo Benavidez jest pierwszym bokserem, który sięgnął po tytuły w kategoriach superśredniej, półciężkiej i junior ciężkiej.
Pojedynek od początku przebiegał pod dyktando zawodnika z Phoenix, który mimo przejścia o 25 funtów wyżej, zachował swoją niesamowitą szybkość. Benavidez dwukrotnie posyłał Ramireza na deski. Pierwszy raz Zurdo klęknął w czwartej rundzie po potężnym prawym, a w szóstej sędzia musiał przerwać walkę na sekundę przed końcem starcia. Statystyki Compubox są bezlitosne: zwycięzca trafił 151 ciosów przy zaledwie 89 rywala, dominując w każdym aspekcie bokserskiego rzemiosła.
Publiczne wyzwanie rzucone legendzie
Całe widowisko z pierwszego rzędu obserwował Canelo Alvarez, który był wygwizdywany przez kibiców za każdym razem, gdy pojawiał się na telebimach. Benavidez po walce nie gryzł się w język i zapytał fanów, czy chcą zobaczyć jego starcie z meksykańskim gwiazdorem. Piłkarz zadeklarował, że jest gotowy wrócić do wagi półciężkiej, aby tylko doprowadzić do tej konfrontacji. Alvarez, ubrany w koszulkę Jaime Munguii, obserwował triumf rywala w milczeniu, podczas gdy hala skandowała pseudonim zwycięzcy: Monstruo.
Podczas tej samej gali doszło do sporej niespodzianki w wadze superśredniej. Jaime Munguía pokonał jednogłośnie na punkty faworyzowanego Armando Reséndiza, odbierając mu pas WBA. Sędziowie punktowali wysoko na korzyść Munguii: 117-111, 119-109 oraz 120-108. Z kolei pokonany przez Benavideza Ramirez musiał udać się do szpitala na badania głowy, choć przedstawiciele Golden Boy Promotions uspokajają, że jego stan jest stabilny mimo mocno opuchniętego oka.
