Eduardo Camavinga uważa, że Real Madryt nie musi sprowadzać latem nowego rozgrywającego. Francuz publicznie zadeklarował gotowość do przejęcia roli organizatora gry w zespole Królewskich.
Temat następcy Toniego Kroosa i Luki Modricia dominuje w Madrycie od miesięcy. Choć rotacja z udziałem Bellinghama, Valverde czy Tchouameniego nie zawsze przekonywała, Camavinga nie widzi potrzeby transferów. Podczas konferencji przed meczem z Benficą w Lidze Mistrzów zawodnik wprost stwierdził, że posiada odpowiednie cechy, by pełnić funkcję lidera środka pola. Przyznał jednak z uśmiechem, że jeśli otoczenie uważa inaczej, może porozmawiać o tym z prezesem klubu, choć sam wierzy w obecną kadrę.
Pomocnik Realu jest przekonany, że kibice nie widzieli jeszcze jego pełnego potencjału. Camavinga otwarcie mówi o swoich ambicjach, ale nie ucieka od samokrytyki. Przyznaje, że w jego grze brakuje czasem koncentracji i stabilizacji, co prowadzi do błędów na boisku. Mimo że często bywa rzucany na lewą obronę lub skrzydło, to właśnie pozycja defensywnego pomocnika jest jego ulubioną. Deklaruje jednak pełne poświęcenie dla drużyny i trenera Alvaro Arbeloi, niezależnie od wyznaczonej mu roli.
Relacje wewnątrz szatni wydają się kluczowe dla formy Francuza, który regularnie odwiedza słynną szarą sofę w gabinecie Arbeloi. Piłkarz porównuje te rozmowy do wizyt u szefa, podkreślając otwartość szkoleniowca na dialog. Przed rewanżem na Estadio da Luz Camavinga zapowiada zmianę mentalności i chęć odwetu za trudne chwile, jakich doświadczyli fani. W ostatnich spotkaniach tworzył środek pola z Tchouamenim, Valverde i Gulerem, co ma być receptą na lepszą grę defensywną i ofensywną całego zespołu.
