Rayo Vallecano zremisowało 1:1 z Athletic Club w meczu naznaczonym protestami kibiców przeciwko prezesowi Raulowi Martinowi Presie. Inaki Williams uratował punkt dla gości po kapitalnym woleju.
Powrót na Vallecas po 35 dniach przerwy upłynął pod znakiem tysięcy kartek z napisem SOS. Fani gospodarzy domagają się interwencji władz w sprawie zarządzania klubem przez właściciela. Na boisku Rayo prezentowało się jednak znacznie lepiej niż sugeruje tabela. Jorge de Frutos otworzył wynik spotkania w 35. minucie, wykorzystując dogranie Alvaro Garcii. Przewaga madrytczyków była wyraźna, a piłkarze Ernesto Valverde schodzili na przerwę przy akompaniamencie pretensji i wzajemnych oskarżeń o brak zaangażowania w walce o piłkę.
Obraz gry zmienił się natychmiast po wznowieniu meczu dzięki błyskowi Inakiego Williamsa. Napastnik przyjął piłkę udem po zgraniu głową Alexa Berenguera i bez zastanowienia uderzył z woleja w długi róg bramki. Był to jeden z zaledwie dwóch celnych strzałów gości w całym spotkaniu. Rayo próbowało odpowiedzieć, ale dwa kolejne trafienia gospodarzy zostały anulowane z powodu pozycji spalonych. Drużyna Inigo Pereza może czuć niedosyt, bo mimo dominacji i licznych ataków, nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.
Dla Athletic Club ten remis ma słodko-gorzki smak ze względu na kontuzję Inigo Ruiza de Galarrety. Pomocnik doznał urazu ramienia przy upadku, co stawia pod znakiem zapytania jego występ w rewanżowym półfinale Pucharu Króla przeciwko Realowi Sociedad. Zespół z Bilbao zajmuje obecnie 8. miejsce w tabeli LaLiga, natomiast Rayo Vallecano awansowało na 14. pozycję. Madrytczycy mają teraz cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, ale styl gry w starciu z faworytem daje im nadzieję na spokojniejsze utrzymanie w lidze.
