Sezon 2026 w Formule 1 przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji, którego nikt nie przewidział na torze. Choć pierwsze wyścigi obfitowały w kolizje i kontrowersyjne manewry, sędziowie wykazują się niespotykaną dotąd pobłażliwością. Jak donoszą media, za kulisami doszło do porozumienia, które całkowicie zmienia zasady gry w królowej motorsportu.
Statystyki są nieubłagane i pokazują skalę rewolucji. W 2024 roku po pięciu wyścigach sędziowie przyznali osiem punktów karnych, rok później było ich pięć, a w obecnym sezonie licznik wskazuje zero. Nawet groźne incydenty, jak ignorowanie podwójnych żółtych flag przez Isacka Hadjara w Kanadzie, nie kończą się dopisaniem punktów do superlicencji. Francuz otrzymał jedną z najsurowszych kar czasowych, ale jego konto pozostało czyste.
Sekretne porozumienie FIA z kierowcami
U podstaw tej zmiany leżą zimowe negocjacje między FIA a zawodnikami. Kierowcy zjednoczyli się, naciskając na złagodzenie systemu, który ich zdaniem zbyt surowo karał za drobne błędy. Nowe wytyczne na 2026 rok jasno wskazują, że punkty mają być nakładane tylko za zachowania celowe lub skrajnie lekkomyślne. Dokumenty federacji dają teraz sędziom furtkę do całkowitego odstąpienia od karania punktami, co wcześniej było rzadkością.
Eksperci i obserwatorzy zadają sobie pytanie, czy system wprowadzony w 2014 roku ma jeszcze jakikolwiek sens. Skoro nawet spowodowanie kolizji przez Oscara Piastriego czy Estebana Ocona nie skutkuje punktami karnymi, mechanizm ten staje się martwym przepisem. Formuła 1 weszła w erę, w której o zawieszeniu zawodnika za powtarzające się przewinienia można prawdopodobnie zapomnieć. System został odarty ze swojej pierwotnej funkcji.
