Jack Draper wraca do gry po kolejnej przerwie spowodowanej kontuzją kolana, ale nad jego karierą wciąż wiszą czarne chmury. Choć 24-latek pokonał Marcosa Girona w Eastbourne, eksperci głośno zastanawiają się, czy jego organizm wytrzyma trudy zawodowego tenisa. John Lloyd, finalista Australian Open, widzi w nim potencjalnego mistrza wielkoszlemowego, lecz jednocześnie wyraża głęboki niepokój o stan zdrowia Brytyjczyka.
Sytuacja Drapera jest dramatyczna, biorąc pod uwagę jego niedawny status czwartej rakiety świata. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy rozegrał zaledwie 19 meczów, co poskutkowało bolesnym spadkiem na 160. miejsce w rankingu ATP. Lloyd zauważa, że problemem nie jest jeden konkretny uraz, ale seria różnych dolegliwości, które regularnie eliminują zawodnika z rywalizacji na najwyższym poziomie. To rzuca cień na jego sportową przyszłość.
Andy Murray nie pomoże, jeśli organizm zawiedzie
W obozie Drapera doszło do głośnej zmiany, a rolę trenera na sezon trawiasty przejął legendarny Andy Murray. Lloyd docenia ten ruch, ale zaznacza, że nawet tak wybitny mentor nie zdziała cudów, jeśli zawodnik nie będzie w pełni sił. „Andy Murray to świetny wybór, ale nie może trenować kogoś, kto nie jest sprawny” – przyznał John Lloyd w rozmowie z Tennis365. Według niego sztab musi teraz obchodzić się z tenisistą jak z jajkiem, co ogranicza intensywność przygotowań.
„Sprawny Jack Draper jest w moim odczuciu zdolny do wygrania Szlema. Ale teraz te kontuzje powracają i to mnie trochę martwi, bo wydaje się, że to różne rzeczy, a nie tylko jedna kwestia” – dodał Lloyd. Podkreślił on, że w dzisiejszych czasach fizyczność odgrywa kluczową rolę, a ciało Drapera zbyt często odmawia posłuszeństwa. Teraz oczy wszystkich zwrócone są na Eastbourne i nadchodzący Wimbledon, które pokażą, czy współpraca z Murrayem przyniesie przełom.
