Arthur Fery wyrasta na nową ikonę brytyjskiego tenisa po tym, jak w wielkim stylu awansował do półfinału Wimbledonu. Dzika karta turnieju pokonała Włocha Flavio Cobolliego w trzech setach, co otwiera przed 22-latkiem drzwi do ogromnej kariery i wielkich pieniędzy.
Sukces na londyńskiej trawie gwarantuje Fery'emu co najmniej 900 tysięcy funtów z puli nagród, ale to dopiero początek finansowych korzyści. Eksperci przewidują, że zawodnik może liczyć na kontrakty sponsorskie podobne do tych, które po triumfie w US Open 2021 podpisała Emma Raducanu. Wówczas Brytyjka związała się z takimi markami jak Vodafone, British Airways czy Tiffany and Co. Fery, jako nowa rakieta numer jeden w Wielkiej Brytanii, staje się niezwykle atrakcyjnym celem dla globalnych korporacji chcących dotrzeć do prestiżowej grupy odbiorców.
Historyczny skok w rankingu ATP i nowe życie w tourze
Sportowy awans Fery'ego jest równie imponujący co prognozowane zarobki. Przed startem turnieju zajmował 114. miejsce w rankingu ATP, a obecnie przewiduje się, że przesunie się na 36. pozycję. Ten skok o 78 lokat całkowicie zmienia jego sytuację zawodową, zapewniając bezpośredni start w najważniejszych turniejach, w tym w nadchodzącym US Open. Agent zawodnika, Nathan Rooney, który wcześniej prowadził karierę Dana Evansa, ma teraz za zadanie przekuć ten sukces w trwałą markę, zaczynając od budowania zasięgów w mediach społecznościowych, gdzie tenisistę śledzi obecnie niespełna 60 tysięcy osób.
Droga Fery'ego do półfinału wiodła przez cenne zwycięstwa, w tym nad Grigorem Dimitrovem, co już wcześniej wywołało dyskusje o konieczności zmian w przepisach turniejowych. Choć w czerwcu pokazał formę w Queen’s Club, przegrywając minimalnie z Francisco Cerundolo, to dopiero występy na korcie centralnym Wimbledonu uczyniły go bohaterem narodowym. Jeśli zdoła pójść o krok dalej i zostać pierwszym Anglikiem z tytułem od czasów Freda Perry'ego, jego wartość rynkowa osiągnie poziom niedostępny dla większości sportowców na świecie.
