Samuel Ntanda-Lukisa, 20-letni belgijsko-kongijski napastnik, znalazł się na celowniku Sportingu Charleroi. Jak donosi portal Voetbalnieuws.be, zawodnik może otrzymać zielone światło na opuszczenie Anderlechtu już po jednym sezonie spędzonym w Brukseli. Choć wiązano z nim spore nadzieje, piłkarz stopniowo tracił miejsce w składzie zespołu rezerw, znanego jako RSCA Futures, co otworzyło drogę do negocjacji z potencjalnymi kupcami. Według doniesień mediów kongijskich, Sporting Charleroi wykazuje konkretne zainteresowanie pozyskaniem młodego gracza, który szuka regularnych występów na wyższym poziomie.
Samuel Ntanda-Lukisa
RSC Anderlecht II→Sporting Charleroi
Sytuacja finansowa ewentualnej transakcji budzi spore emocje, ponieważ Anderlecht będzie dążył do odzyskania przynajmniej części zainwestowanych środków. Zaledwie rok temu klub z Brukseli zapłacił włoskiej Sampdorii około 700 tysięcy euro za sprowadzenie Ntanddy, który wcześniej szlifował swój talent w drugiej drużynie genueńskiego klubu. Obecnie szacuje się, że kwota transferu może wynieść około 350 tysięcy euro, co stanowiłoby połowę pierwotnej ceny. W minionym sezonie zawodnik spędził na boisku 791 minut, podczas których zdołał czterokrotnie wpisać się na listę strzelców i zanotować jedną asystę, co pokazuje jego potencjał ofensywny mimo braku regularnej gry.
Obecny kontrakt skrzydłowego z Anderlechtem wygasa za rok, choć umowa zawiera opcję przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy. Taka konstrukcja kontraktu stawia klub w trudnej sytuacji negocjacyjnej – jeśli zawodnik nie przedłuży współpracy, nadchodzące okno transferowe będzie ostatnią realną szansą na zarobek. Media podkreślają, że najbliższe tygodnie i miesiące będą kluczowe dla przyszłości 20-latka, a rozmowy między klubami mają nabrać tempa wraz ze zbliżającym się końcem sezonu.