TSG Hoffenheim wygrało wyścig o podpis Nathana De Cata, nastoletniej gwiazdy Anderlechtu. Choć o defensywnego pomocnika zabiegały największe marki w Europie, 17-latek postawił na rozwój w Bundeslidze.
Niemiecki klub zapłaci za Belga 17 milionów euro, choć niektóre źródła wskazują nawet na kwotę rzędu 20 milionów euro. De Cat podpisał kontrakt obowiązujący do 2031 roku. To odważny ruch ze strony Hoffenheim, które wykorzystało fakt, że Bayern Monachium zrezygnował z walki o zawodnika, stawiając na własne talenty. W grze o pomocnika pozostawały takie potęgi jak Manchester City, Chelsea, Borussia Dortmund czy RB Lipsk, jednak to projekt w Sinsheim okazał się najbardziej przekonujący dla młodego reprezentanta Belgii.
Ucieczka przed losem wielkich talentów
Wybór Hoffenheim wydaje się przemyślaną strategią, która ma pozwolić De Catowi uniknąć problemów, z jakimi mierzyli się jego rodacy. Arthur Vermeeren po transferze do Atletico Madryt nie zdołał przebić się do składu, a jego późniejsze pobyty w RB Lipsk i Marsylii również nie przyniosły przełomu. Podobnie wyglądała droga Charlesa De Ketelaere, który odnalazł formę dopiero w Atalancie po nieudanej przygodzie w AC Milan. De Cat chce regularnie grać w pierwszej drużynie, co w klubie z Bundesligi ma niemal zagwarantowane.
Statystyki 17-latka z poprzedniego sezonu w Anderlechcie robią wrażenie. Rozegrał 46 meczów, w których zdobył trzy bramki i zaliczył pięć asyst, stając się kluczową postacią środka pola. Jego dojrzałość zaowocowała już debiutem w seniorskiej reprezentacji Belgii podczas marcowego starcia ze Stanami Zjednoczonymi. Jeśli utrzyma obecne tempo rozwoju, Hoffenheim może wkrótce liczyć na wielokrotny zwrot z inwestycji, a najwięksi gracze na rynku transferowym będą musieli zapłacić fortunę za naprawienie swojego błędu.
