Barcelona wyrasta na jednego z głównych graczy w wyścigu o wzmocnienie defensywy, ale transfer Alessandro Bastoniego staje pod dużym znakiem zapytania. Jak donoszą media, obrońca Interu Mediolan skłania się ku przedłużeniu pobytu we Włoszech o kolejny sezon.
Główną barierą w rozmowach z Interem są finanse. Władze z Mediolanu oczekują za swojego lidera aż 70 mln euro, podczas gdy Barcelona jest gotowa wyłożyć maksymalnie 50 mln euro. Rozbieżność ta sprawia, że klub rozważa włączenie innych piłkarzy w wymianę, aby obniżyć kwotę odstępnego. Hansi Flick nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie tego transferu, co otwiera drogę do realizacji innych scenariuszy przygotowanych przez dyrektora sportowego.
Deco wskazuje cel w Rzymie
Dyrektor sportowy Deco zidentyfikował już alternatywę w Serie A. Na celowniku znalazł się Evan N’Dicka z Romy, o czym informuje Gianluca Di Marzio. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej był obserwowany przez Barcelonę już w 2023 roku, gdy odchodził z Eintrachtu Frankfurt jako wolny zawodnik. Teraz sytuacja jest inna, ponieważ rzymski klub wycenia swojego defensora na około 40 mln euro, co znacznie lepiej wpisuje się w budżet katalońskiego giganta.
Barcelona zamierza poważnie rozważyć kandydaturę N’Dicki tylko wtedy, gdy transfer Bastoniego definitywnie upadnie. Obecnie priorytetem pozostaje przekonanie Włocha oraz władz Interu do zmiany stanowiska. Jeśli jednak negocjacje utkną w martwym punkcie, kwota 40 mln euro za obrońcę Romy może okazać się dla Barcelony najbardziej atrakcyjnym rozwiązaniem na letnie okno transferowe. Ostateczny ruch zależy od rozwoju sytuacji w Mediolanie.
