Wojna na szczycie hiszpańskiego futbolu stała się faktem! Real Madryt publicznie i z całą mocą sprzeciwia się pomysłowi rozegrania ligowego hitu w Stanach Zjednoczonych. Propozycja, by mecz Villarreal z Barceloną odbył się w grudniu w Miami, wywołała furię na Santiago Bernabéu. Klub wydał ostre oświadczenie, w którym nie zostawia suchej nitki na pomyśle władz La Ligi.
W skrócie:
- Real Madryt oficjalnie sprzeciwił się rozegraniu grudniowego meczu La Liga pomiędzy Villarreal a Barceloną w Miami.
- Klub zarzuca organizatorom naruszenie zasady wzajemności terytorialnej, zaburzenie rywalizacji sportowej i brak konsultacji.
- Królewscy podjęli już kroki prawne, składając wnioski do FIFA, UEFA i hiszpańskich organów sportowych o zablokowanie tej inicjatywy.
Królewscy mówią "NIE"! Dlaczego mecz w Miami to "zamach na ligę"?
Real Madryt nie zamierza siedzieć cicho, gdy za jego plecami podejmowane są decyzje, które mogą wstrząsnąć fundamentami La Liga. W oficjalnym komunikacie klub jasno wyraził swój "stanowczy sprzeciw" wobec planu przeniesienia meczu 17. kolejki pomiędzy Villarreal a FC Barceloną do Miami. Zdaniem włodarzy ze stolicy Hiszpanii, cała operacja została przygotowana bez jakichkolwiek konsultacji z zainteresowanymi stronami, co samo w sobie jest policzkiem dla reszty klubów.
Główny zarzut? Pogwałcenie zasady wzajemności terytorialnej. W ligowym formacie "mecz i rewanż" każda drużyna ma prawo do rozegrania jednego spotkania na własnym stadionie, przed własną publicznością. To fundament sportowej sprawiedliwości. Przeniesienie meczu Villarreal do USA odbiera im ten atut, jednocześnie dając nieuzasadnioną przewagę sportową obu klubom, które o to wnioskowały. Real twierdzi, że taka decyzja zaburza równowagę całej ligi i tworzy niebezpieczny precedens.
"Jakakolwiek modyfikacja tego rodzaju musi mieć jednomyślną zgodę wszystkich klubów biorących udział w rozgrywkach" – grzmią w oświadczeniu Królewscy.
To nie prośba, to żądanie. Sprawa trafia na biurka FIFA i UEFA
To nie jest tylko medialna burza. Real Madryt przeszedł od słów do czynów i już złożył formalne wnioski do najważniejszych piłkarskich instytucji – FIFA, UEFA oraz hiszpańskiej Najwyższej Rady Sportu. Cel jest jeden: zablokowanie meczu w Miami, chyba że zgodę wyrażą absolutnie wszystkie kluby La Liga. Klub z Madrytu przypomina również stanowisko UEFA z 2018 roku, które jednoznacznie sprzeciwiało się rozgrywaniu oficjalnych meczów krajowych poza terytorium danego państwa.
Wyjątkiem mogłyby być "wyjątkowe okoliczności", ale zdaniem Realu, obecna sytuacja w żadnym wypadku się do nich nie kwalifikuje. To po prostu komercyjny ruch, który podkopuje integralność sportową rozgrywek. Starcie Villarreal z Barceloną na amerykańskiej ziemi ma odbyć się w grudniu, ale po tak zdecydowanej interwencji Realu Madryt jego los wisi na włosku. Szykuje się potężna batalia w gabinetach, która może zdefiniować przyszłość nie tylko hiszpańskiej, ale i europejskiej piłki klubowej.
