FC Barcelona przygotowuje się do wznowienia ofensywy transferowej po Juliana Alvareza. Jak informuje Matteo Moretto z Relevo, klub z Camp Nou zamierza przedstawić nową ofertę opiewającą na 130-140 milionów euro.
Nowa propozycja stanowi wyraźny wzrost względem poprzedniego limitu Barcelony, który wynosił 120 milionów euro. Kwota ta ma obejmować stałą opłatę oraz zmienne, co jest próbą przełamania impasu w negocjacjach. Mimo tak ogromnych pieniędzy, Atletico Madryt pozostaje nieugięte. Władze klubu z Madrytu wciąż odsyłają do klauzuli odstępnego wynoszącej 500 milionów euro i nie wykazują chęci do rozmów przy obecnych wycenach, traktując Alvareza jako kluczowy element przyszłego składu.
Finansowe ryzyko i groźba skargi do FIFA
Determinacja Barcelony wynika z faktu, że 26-letni Argentyńczyk jest głównym celem w planowaniu ataku po erze Roberta Lewandowskiego. Klub nie posiada obecnie żadnej realnej alternatywy, co stawia go w trudnej sytuacji negocjacyjnej. Każde euro wydane na ten transfer wpłynie bezpośrednio na limity płacowe i rejestrację zawodników w LaLiga. Sytuację komplikuje dodatkowo napięcie polityczne między klubami oraz groźba skargi do FIFA, którą Atletico rozważa w związku z działaniami Barcelony.
W tle wciąż pozostaje zainteresowanie ze strony Arsenalu, który mógłby włączyć w transakcję Viktora Gyökeresa. Dla Atletico sprzedaż zawodnika do Londynu może być znacznie bardziej atrakcyjna niż wzmacnianie bezpośredniego rywala w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Losy transferu zależą teraz od tego, czy Barcelona oficjalnie złoży przygotowaną ofertę i czy Atletico w ogóle zdecyduje się na podjęcie jakichkolwiek rozmów przy kwocie 140 milionów euro.
