Dramat Maxa Verstappena w Austrii. Red Bull oficjalnie przeprasza mistrza świata

Jarosław ZającJarosław Zając
28 czerwca 2026 21:04
Dramat Maxa Verstappena w Austrii. Red Bull oficjalnie przeprasza mistrza świata
Źródło: autosport.com

Max Verstappen stracił panowanie nad bolidem RB22 podczas decydującej sesji kwalifikacyjnej przed Grand Prix Austrii. Holender wypadł z toru w dziewiątym zakręcie, uderzając w bariery po serii niepokojących sygnałów z układu sterowania. Jak donoszą przedstawiciele stajni z Milton Keynes, czterokrotny mistrz świata był w tej sytuacji jedynie pasażerem.

Szef zespołu Laurent Mekies nie szukał wymówek i wprost wskazał na usterkę techniczną, która doprowadziła do niekontrolowanego obrotu maszyny przy wysokiej prędkości. Analiza danych wykazała nagły zanik docisku aerodynamicznego na tylnej osi, co w tak szybkim zakręcie jak Turn 9 nie dawało kierowcy żadnego pola manewru. Inżynier wyścigowy Gianpiero Lambiase sugerował przez radio, że problemem mogło być opóźnienie w działaniu ruchomego tylnego skrzydła w strefie aktywnej aerodynamiki.

Red Bull bierze winę na siebie

„Dynamika tego incydentu była dość nietypowa. Straciliśmy wydajność aero z tyłu samochodu, co nie dało Maxowi żadnych szans na przetrwanie. Jako zespół bierzemy za to pełną odpowiedzialność i przepraszamy go” – przyznał Laurent Mekies. Zespół wciąż uczy się nowego pakietu poprawek, który choć poprawił tempo bolidu, okazał się niezwykle kapryśny w obsłudze. Piątkowe problemy z jednostką napędową w trzecim zakręcie udało się rozwiązać, ale awaria w Q3 pokazała, że RB22 wciąż ma słabe punkty.

Sam Verstappen zachowuje spokój, mimo że wypadek pozbawił go szansy na start z pierwszej linii. Kierowca ocenił, że bez awarii byłby w stanie zająć trzecie miejsce, tuż za duetem Mercedesa. „W dziewiątym zakręcie nastąpiła ogromna utrata przyczepności tyłu i samochód wypadł przy dużej prędkości. To był niekontrolowany obrót, koła całkowicie się zablokowały. Sytuacja niestety nie leżała w moich rękach” – podsumował lider klasyfikacji. Uszkodzenia bolidu nie są na tyle poważne, by wykluczyć go z niedzielnej rywalizacji o punkty.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!