Atletico Madryt wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego, a w centrum uwagi znajduje się Julian Alvarez. Jak donoszą media, hiszpański klub woli sprzedać Argentyńczyka poza La Liga, co stawia Arsenal w uprzywilejowanej pozycji. Choć napastnik preferuje przeprowadzkę do Barcelony, władze Los Rojiblancos nie chcą wzmacniać bezpośredniego rywala w walce o krajowe trofea.
Sytuacja jest dynamiczna, ponieważ Atletico Madryt oczekuje za swojego gwiazdora co najmniej 120 milionów euro. Kwota ta stanowi barierę niemal nie do przejścia dla Barcelony, która zmaga się z ograniczeniami finansowymi. Katalończycy widzą w Alvarezie idealnego następcę Roberta Lewandowskiego, ale ich sytuacja budżetowa sprawia, że negocjacje mogą utknąć w martwym punkcie. Przedstawiciele piłkarza chcą uniknąć przeciągających się rozmów i szukają konkretnych rozwiązań.
Arsenal wchodzi do gry o wielki transfer
Arsenal posiada środki, aby sprostać wymaganiom Atletico i jest gotowy zaoferować Alvarezowi kluczową rolę w zespole. Londyńczycy kuszą zawodnika koszulką z numerem dziewięć oraz gwarancją występów na pozycji środkowego napastnika. To właśnie brak regularnej gry w Manchesterze City skłonił go wcześniej do przenosin do Madrytu, gdzie w tym sezonie zdobył 19 bramek i zanotował 9 asyst w 47 występach, prowadząc zespół do półfinału Ligi Mistrzów.
Diego Simeone ze spokojem podchodzi do zamieszania wokół swojego podopiecznego. Trener przyznał, że zainteresowanie ze strony takich marek jak Arsenal, Paris Saint-Germain czy Barcelona jest naturalne przy tak wysokiej klasie zawodnika. Mimo kontraktu obowiązującego jeszcze przez cztery lata, Alvarez podjął decyzję o szukaniu nowych wyzwań już w okresie Bożego Narodzenia. Teraz piłka jest po stronie Arsenalu, który ma finansową przewagę nad Barceloną.
