Śląsk Wrocław, który przed rozpoczęciem rundy wiosennej był wskazany jako murowany kandydat do spadku z PKO BP Ekstraklasy pod wodzą nowego trenera Słowenca - Ante Simundzy pomimo słabego początku, zaczął w ostatnich meczach zdobywać punkty.
Śląsk Wrocław coraz bliżej opuszczenia strefy spadkowej
Efekt jest taki, że "Wojskowi" na ten moment traci zaledwie 3 punkty do miejsca dającego utrzymanie się w przyszłym sezonie na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. To duża zasługa nie tylko dyrektora sportowego - Rafała Grodzickiego, który dokonał dobrych transferów takich jak sprowadzenie króla strzelców 2. ligi szwedzkiej z poprzedniego sezonu 24-letniego szwedzkiego napastnika palestyńskiego pochodzenia - Assada Al-Hamlawiego, a także słoweńskiego trenera - Ante Simnudzy, który trafił dzięki Grodzickiemu, ale także jemu nie można odmówić zawziętości, ponieważ wielu trenerów odmawiało Śląskowi Wrocław, patrząc na sytuację klubu, po zakończonej rundzie jesiennej, gdzie ekipa ze stolicy Dolnego Śląska zdobyła zaledwie 10 punktów w 18 rozegranych spotkaniach.
Na dzień dzisiejszy pod wodzą Simundzy Śląsk Wrocław w 2025 roku zdobył już w 9 spotkaniach aż 12 punktów co jest więcej niż mają, chociażby takie zespoły jak: Stal Mielec, Puszcza Niepołomice, Lechia Gdańsk czy Zagłębie Lubin, czyli ekipy, które będą do końca liczyły się w walce o utrzymanie się w przyszłym sezonie na poziomie PKO BP Ekstraklasy.
Śląsk Wrocław rozmawia z Simundzą
Ewentualny spadek Śląska Wrocław do Betclic 1 Ligi byłoby dla samego Ante Simundzy pożegnanie się ze stanowiskiem. O tym w rozmowie z Gazetą Wrocławską mówił już nowy prezes Śląska Wrocław - Michał Mazur. Jednak patrząc na to, że w ostatnim czasie Śląsk Wrocław potrafił pokonać takie zespoły jak: Stal Mielec czy Lech Poznań i gra zespołu zdecydowanie się poprawiła to według informacji, do jakich dotarł portal slasknet.com sam wrocławski klub miał rozpocząć rozmowy z Ante Simundzą o przedłużenie kontraktu kończącego się w czerwcu tego roku.
Jeżeli drużyna z Wrocławia ostatecznie spadnie do 1 Ligi to sam Simundza może jednak mieć zainteresowanie z innych polskich klubów. Chociażby jego usługami mogą być zainteresowani takie drużyny jak chociażby: Legia Warszawa, która już może jedynie pomarzyć o zdobyciu Mistrzostwa Polski i choć udało się awansować do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy to posada Goncalo Feio jest mocno zagrożona. Decydującą datą będzie 2 maja, gdzie na PGE Narodowy Legia Warszawa w finale Pucharu Polski zmierzy się z Pogonią Szczecin. Jeżeli Legioniści to starcie przegrają to Feio może stracić posadę i wtedy nowy dyrektor sportowy Legii Warszawa - Michał Żewłakow może zadzwonić właśnie do Simundzy, aby zaproponować mu pracę w Warszawie.
Źródło: 90minut.pl, slasknet.com
