Jack Draper i Andy Murray wznawiają współpracę podczas turniejów w Ameryce Północnej. Duet został zauważony na kortach treningowych przed zawodami w Waszyngtonie, co kończy spekulacje o ich rozstaniu.
Powrót tej pary na kort jest sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wcześniejsze deklaracje trzykrotnego mistrza wielkoszlemowego. Murray otwarcie przyznawał, że nie ma ochoty na dalekie wyjazdy i życie w trasie, ponieważ woli spędzać czas z rodziną. „Powiedziałem, że pomogę mu tak bardzo, jak tylko mogę, ale nadal chcę móc odwozić dzieci do szkoły i odbierać je z niej” – tłumaczył Murray w maju. Mimo tych oporów były lider rankingu zdecydował się polecieć do Stanów Zjednoczonych, by wspierać 24-letniego rodaka w kluczowym momencie jego kariery.
Dramatyczna sytuacja rankingowa i walka o US Open
Dla Drapera pomoc doświadczonego mistrza jest teraz na wagę złota, bo młody tenisista przechodzi przez prawdziwy koszmar. Przez powracające kontuzje lewego ramienia opuścił wszystkie trzy tegoroczne turnieje wielkoszlemowe, w tym Wimbledon. Te przymusowe przerwy spowodowały, że Brytyjczyk osunął się na 147. miejsce w rankingu ATP. Sytuacja jest na tyle poważna, że zawodnik musiał prosić o dziką kartę na turniej w Waszyngtonie, a w planach ma nawet start w challengerze w Brownsburgu, by szukać punktów i rytmu meczowego.
Największym problemem pozostaje jednak nadchodzący US Open. Obecna pozycja Drapera w zestawieniu ATP nie gwarantuje mu bezpośredniego udziału w nowojorskim szlemie. Jeśli organizatorzy nie przyznają mu dzikiej karty, będzie musiał przebijać się przez kwalifikacje. Murray wierzy jednak w potencjał swojego podopiecznego. „Nie ma wątpliwości, że kiedy wróci na kort, będzie grał dobrze i wygrywał mecze na najwyższym poziomie” – ocenił Murray. Teraz priorytetem jest jednak zdrowie, które do tej pory brutalnie przerywało ich wspólną pracę.
